Szef MSZ, pytany w środę przez dziennikarzy, mówił, że nie sądzi, by wybór Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych oznaczał zmianę w stosunkach polsko-amerykańskich. "Jesteśmy po decyzjach szczytu natowskiego, Amerykanie zdecydowali zainstalować u nas swoje oddziały wojskowe, od kilku miesięcy budują tarczę amerykańską, my wydajemy 2 proc. PKB na zbrojenia, mamy cały program zbrojeniowy, być może część sprzętu kupimy też od Amerykańów, więc jesteśmy idealnym sojusznikiem dla Stanów Zjednoczonych kierowanych przez kogokolwiek na fotelu prezydenta" - powiedział Waszczykowski.

 

"Polska przoduje w NATO"

 

W jego ocenie "Donald Trump stawia jednak na obronę". "Domaga się od państw europejskich ponoszenia pewnych kosztów na obronę naszej cywilizacji. My akurat te koszty ponosimy, Polska jest jednym z państw, które przodują w NATO, więc ja nie zakładam, by pomiędzy Stanami Zjednoczonymi zarządzanymi przez przyszłego prezydenta Donalda Trumpa a Polską były jakieś wątpliwości co do współpracy w dziedzinie polityki bezpieczeństwa" - powiedział szef MSZ.

 

"Jest to suwerenny wybór społeczeństwa amerykańskiego, który my szanujemy. Tak jak kilka miesięcy temu Brytyjczycy wybrali Brexit, tak teraz Amerykanie wybierają Donalda Trumpa i nic nam do tego. My tylko możemy się przygotować do tego, jak z Ameryką zarządzaną przez prezydenta Trumpa będziemy współpracować" - powiedział Waszczykowski.

 

Politycy PiS "mieli kontakt ze środowiskiem" Trumpa

 

Szef polskiej dyplomacji poinformował, że polscy politycy mieli kontakty z otoczeniem Donalda Trumpa. "Polacy byli w otoczeniu Trumpa, nasi politycy również byli blisko, obserwowali jego konwencję" - mówił Waszczykowski.

 

Dopytywany, powiedział, że byli to "m.in. wysocy rangą politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy m.in. są w Parlamencie Europejskim". "Zapewniam państwa, że od wielu, wielu dni i tygodni mieliśmy kontakt z tym środowiskiem" - dodał.

 

"Musimy najpierw zobaczyć, czy ta retoryka, która została przyjęta przez Donalda Trumpa, która była retoryką idącą wbrew poprawności politycznej, była tylko pewnym chwytem na rzecz kampanii wyborczej, czy ona będzie kontynuowana" - zaznaczył szef MSZ.

 

"Kiedy teraz Donald Tramp zacznie tworzyć gabinet, kiedy w styczniu zostanie zaprzysiężony na prezydenta, zacznie budować swoje otoczenie, będzie musiał się odnieść, mając już wiedzę konkretną od doradców, od ekspertów, od departamentu stanu, obrony i innych instytucji, będzie zapoznany jak faktycznie wyglądają interesy bezpieczeństwa, interesy narodowe, interesy gospodarcze Stanów Zjednoczonych, mam nadzieję, że wtedy nastąpi poważna korekta tej polityki w stosunku do retoryki, która była używana teraz w kampanii wyborczej" - podkreślił szef dyplomacji.

 

Kandydat Partii Republikańskiej pokonał we wtorkowych wyborach prezydenckich swoją demokratyczną rywalkę, byłą sekretarz stanu Hillary Clinton.

 

PAP