Sędzia Włodzimierz Wróbel uzasadniał, że rolą SN nie jest rozstrzyganie, czy były przesłanki do przedterminowego zwolnienia, ale czy nie doszło do "rażącego naruszenia prawa przy zastosowaniu takiego środka".

 

- Kasacja nie jest substytutem środka jakim jest zaskarżenie wyroku sądu niższej instancji - dodał. Dodał, że zdaniem SN sprawa ta została przez SA szczegółowo i prawidłowo zbadana.

 

Józef J. został prawomocnie skazany w 2013 r. na 6 lat więzienia i 720 tys. zł grzywny. SA zobowiązał go też do naprawienia szkody w wysokości 54 mln zł i zakazał pełnienia funkcji w spółkach prawa handlowego na 10 lat.

 

"Rażąca obraza przepisów prawa"

 

W kasacji zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand napisał, że J. nie zasługuje na warunkowe przedterminowe zwolnienie; a decyzja SA zapadła z "rażącą obrazą przepisów prawa".

 

Wskazał m.in., że SA nie poddał należytej analizie całego materiału dowodowego pod kątem istnienia bądź nieistnienia w stosunku do J. przesłanki do jego warunkowego przedterminowego zwolnienia - w postaci korzystnej prognozy kryminologiczno-społecznej.

 

Zdaniem Prokuratury Generalnej SA dopuścił się również rażącego naruszenia przepisów, zgodnie z którymi w okresie próby miał obowiązek oddać skazanego pod dozór kuratora sądowego.

 

Wszechstronna analiza okoliczności

 

Mecenas Łukasz Wójcik wnioskując o oddalanie kasacji podkreślił, że jest ona "oczywiście bezzasadna". Zaznaczył, że SA badając zażalenia na decyzje sądu w Opolu, wszechstronnie przeanalizował okoliczności i odniósł się do nich.

 

Wskazywał, że zgadzając się na przedterminowe zwolnienie jego klienta brał pod uwagę, że był on skazany po raz pierwszy, nie był zdemoralizowany, podjął naukę zakończoną doktoratem, nie był wcześniej karany ani nie utrzymuje kontaktu ze światem przestępczym.

 

PAP