Informację o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przekazała we wtorek prokurator rejonowa w Żywcu Agnieszka Michulec.

 

Tragedia wydarzyła się w nocy z 1 na 2 lipca. Gdy Damian M. i Karolina K. zorientowali się, że ich dom płonie, wybiegli na zewnątrz razem z najstarszym synem - czteroletnim Oskarem. Ojciec próbował jeszcze wrócić do domu i wyciągnąć z niego dwóch młodszych synów, siła ognia była już jednak zbyt duża (M. trafił później z oparzeniami do szpitala). Gdy na miejsce przyjechali strażacy, płonął już cały dom.

 

Rodzice byli pijani

 

Prok. Michulec poinformowała, że rodzice odpowiedzą przed sądem za narażenie trojga dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne spowodowanie śmierci dwóch młodszych synów, którzy pozostali w budynku. Przyczyną ich śmierci było zatrucie tlenkiem węgla.

 

Według biegłego z zakresu pożarnictwa, przyczyną pożaru było najprawdopodobniej zwarcie w instalacji elektrycznej. Inni specjaliści potwierdzili, że oboje rodzice tragicznej nocy byli pijani. - Stan nietrzeźwości ma kluczowe znaczenie w ocenie ich zachowania, gdyby byli trzeźwi na pewno zachowaliby rozsądek i większą ostrożność - podkreśliła prok. Michulec.

 

Podczas przesłuchania w prokuraturze 30-letni Damian M. przyznał się do winy, 22-letnia Karolina K. nie zgadza się z zarzutami. Sprawa będzie toczyła się przez Sądem Rejonowym w Żywcu. Oskarżonym może grozić kara od 3 miesięcy do pięciu lat więzienia.

 

PAP