- Chodzi o to, aby Trybunał w tej kadencji nie kontrolował ustaw, które budzą duże wątpliwości konstytucyjne - powiedział Budka.


Jak ocenił, projekt ustawy zawiera wiele przepisów, niezgodnych z konstytucją, m.in. dlatego, że normy prawne nie mogą być pisane pod konkretne osoby.


- Chodzi o to, aby po raz kolejny oszukać opinię publiczną, aby oszukać naszych partnerów w Unii Europejskiej - ocenił Budka.


"To jest kpina"


Poseł PO Arkadiusz Myrcha ironizował, że projekt PiS ma wadliwy tytuł, bo powinien nazywać się "ustawa o wyborze prezesa Trybunału Konstytucyjnego, wskazanego przez Jarosława Kaczyńskiego".


- Projekt tej ustawy, to jest kpina, on jest pisany pod jednorazowe zamówienie polityczne i spełniające chciejstwo jednego posła z Żoliborza - powiedział Myrcha.


Jak dodał, PiS z wewnętrznego procesu wyłaniania kandydatów na prezesa TK, robi "fasadę i iluzję". - Projekt ustawy można podsumować jednym sformułowaniem, parafrazując znane powiedzenie - nieważne, kto głosuje, ważne, kto pisze ustawę - stwierdził poseł PO.


Zmiany w ustawie


W środę na stronie internetowej Sejmu pojawił się projekt ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, autorstwa posłów PiS. Wprowadza on m.in. zasadę, że kadencja prezesa TK trwa sześć lat (dziś sędzia powołany na prezesa jest nim do końca swej kadencji; kadencja sędziego Trybunału wynosi obecnie 9 lat).


Projekt reguluje też tryb wyłaniania przez Zgromadzenie Ogólne TK, kandydatów na prezesa Trybunału dla prezydenta RP. Zgodnie z projektem, prezesa powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych mu przez ZO (nie ma określonej liczby kandydatów - dziś jest ich trzech). ZO ma przedstawiać prezydentowi jako kandydatów wszystkich sędziów, którzy w głosowaniu otrzymali co najmniej 5 głosów.


Przygotowanie takiego projektu było zapowiadane od kilku tygodni. Jest to jeden z trzech projektów odnoszących się do TK. Chodzi o projekty: ustawy o statusie sędziów TK, ustawy dotyczącej organizacji i trybu postępowania przed TK oraz przepisów wprowadzających tę ustawę.

 

PAP