Podczas zapisów kandydaci musieli określić, na jakie stanowisko aplikują.

 

W tym roku najchętniej wybierano fotel głównego urzędnika w recepcji pekińskiej siedziby Demokratycznej Ligi Chin, jednej z ośmiu niekomunistycznych partii w Chinach, mających dawać złudzenie pluralizmu partyjnego.

 

Zwycięzca będzie miał za zadanie koordynację i przygotowywanie spotkań i wydarzeń. W praktyce oznacza to upewnianie się, czy na wszystkich stolikach znajduje się notatnik i długopis, a także, czy serwowana herbata ma idealną temperaturę (w Chinach jest to bardzo istotna sprawa).

 

Raczej bez szans na awans

 

Od kandydatów wymaga się wykształcenia wyższego i minimum dwuletniego doświadczenia zawodowego.

 

Posiadanie legitymacji partii komunistycznej nie jest tu konieczne. Młodzi ludzie muszą się jednak liczyć z tym, że stanowisko nie daje dużych możliwości awansu. Nie zapowiada się bowiem, aby Demokratyczna Liga Chin miała odnieść znaczące sukcesy w wyborach.

 

W pogoni za zarobkami

 

Praca w administracji państwowej jest gwarancją stałej, dobrze płatnej posady. Kusząca wydaje się też praca w ścisłym centrum stolicy.

 

- Wybierając posadę, ludzie kierują się zazwyczaj pobudkami ekonomicznymi, chcą jak najmniejszego wysiłku i jak najwyższych zarobków. Jest więc naturalne, że szukają pracy ze znaczącymi benefitami, położonej w korzystnym miejscu - wyjaśnił w rozmowie z  rządowym dziennikiem "China Daily" Zhu Lijia, wykładowca administracji publicznej w chińskiej akademii kształcącej pracowników rządowych.

 

Byle nie Mongolia

 

Nie wszystkie stanowiska są jednak aż tak oblegane.

 

"China Daily" podaje przykład Biura Bezpieczeństwa Kolei w Hohhot w Mongolii Wewnętrznej, gdzie na 12 stanowisk nie zgłosił się ani jeden chętny.

 

Il Corriere della Sera