4 października dwie korwety Rosyjskiej Floty Czarnomorskiej  - "Zielonodolsk" i "Sierpuchow" - wypłynęły ze swego macierzystego portu w Sewastopolu. Według rosyjskich agencji informacyjnych, miały stacjonować na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Syrii.

 

Mogą przenosić pociski jądrowe

 

Jednak wkrótce zauważono je obok Malty, później obok Gibraltaru. Dwa dni temu zostały sfotografowane na Morzu Północnym przez holenderską marynarkę. We wtorek wieczorem wpłynęły w rejon Cieśnin Duńskich, łączących Morze Północne z Bałtykiem.

 

Bujan-M to niewielki okręt uzbrojony m.in. w system rakietowy Kalibr z wyrzutnią pionowego o zasięgu ponad 1500 km, szacowanym przez ekspertów ds. uzbrojenia nawet na 2600 km.

 

W grudniu ubiegłego roku prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że rakiety Kalibr mogą być wyposażone również w specjalne głowice jądrowe.

 

 

Zmiana równowagi militarnej w regionie

 

- Nagle w naszym sąsiedztwie mamy okręty uzbrojone w rakiety, które mogą przenosić broń jądrową. To może oznaczać zmianę zasad gry w regionie Morza Bałtyckiego - mówi Tomas Ries z Narodowej Akademii Obrony w Szwecji w rozmowie z "Aftonbladet".

Jego zdaniem, to wyraźny pokaz siły i polityczny sygnał dany przez Putina. - To zmienia równowagę militarną w regionie - przekonuje Ries.

 

 

aftonbladet.se