Opublikowany fragment trwa 3 min. 17 s.; na wstępie pojawia się informacja, że tłumaczenie ma charakter roboczy.

 

Na nagraniu słychać jak Rosjanin opisuje premierom Polski i Rosji, w którym miejscu i jak doszło do tragedii. Jego wypowiedź jest na bieżąco tłumaczona na język polski; zagłusza ją hałas, prawdopodobnie z agregatów prądotwórczych.

 

"Pan zobaczy, tam jest linia tej glissady tak zwanej, oto trajektoria, na prawo, ta, gdzie światełka, tam zaczyna się pas. Praktycznie 200 metrów (...), on podszedł w lewo od pasa na 200 metrów. Gdyby jeszcze kontynuował 800 metrów lądowanie, to tam dalej są hale zakładów, uderzyłby w budynek po prostu" - relacjonuje mężczyzna.

 

"Około 8 kilometrów stąd (tłumacz: to jest więcej niż kilometr stąd), tam gdzie wysokość powinna być 60-80 metrów, tam drzewa postrzyżone (...) na wysokości 8 metrów tylko" - mówi.

 

"Pierwsze uderzenie w ziemię odbywa się 200 metrów stąd, a ponieważ podwozie było już wypuszczone, on przewrócił się. Wszystko odbyło się tutaj, potem się zapaliło. Było zagaszone w pierwsze siedem minut" - mówi.

 

Następnie zebrani przechodzą kawałek dalej i na filmie widać, jak Putin mówi do Tuska. Tłumaczenie na ekranie brzmi: "(...)część samolotu odłączyła się i przewróciła się. (...) pas startowy (...) a samolot szedł tam, stamtąd, tym niemniej pomyłka dość duża (...). Uważam, jeżeli on tak gwałtownie (...) i w porę zauważył, że się myli (…) wysokość trochę większa (…) odszedłby ale (...) nie mógł zauważyć (...) nie mógł odejść (...)".

 

  

PAP