Rzecznik nie chciał zdradzić, jakie to przedmioty. Enigmatycznie stwierdził, że "doświadczenie wskazuje, iż są one w stanie przetrwać kilkadziesiąt lat w wodzie i innych warunkach" oraz, że z całą pewnością będzie można ustalić, do kogo należały. Teraz przejdą one szczegółowe badania.

 

23-letnia Katarzyna Z. mieszkała w Krakowie. Zaginęła 12 listopada 1998 r. - nie przyszła na spotkanie z matką w przychodni.

 

"Chciał być lepszy od Lectera"

 

Przełom w poszukiwaniach nastąpił 7 stycznia 1999 roku. Z Wisły wyłowiono wówczas wypreparowaną ludzką skórę. Wkręciła się w mechanizm jednej z barek. Po badaniach okazało się, że to szczątki zaginionej dwa miesiące wcześniej Katarzyny. Z wody wyłowiono również fragmenty jej ubrania oraz prawą nogę i pośladki.

 

Już wtedy policjanci mówili, że zabójca wzorował się na Hannibalu Lecterze - bohaterze filmu "Milczenie owiec".  

 

Zdaniem Piotr Krupińskiego z Prokuratury Krajowej w Krakowie "przypadek Hannibala Lectera jest przypadkiem o niższym gatunku sprawstwa, niż Katarzyny Z." - Ten sprawca usunął całą skórę z korpusu ofiary. Bez jej przecinania. Niewykluczone, że chciał być lepszy od Lectera i dlatego to zrobił  - tłumaczył reporterowi "Interwencji".

 

Sekret Katarzyny Z.

 

W trakcie śledztwa okazało się, że 23-latka trzy tygodnie przed śmiercią rzuciła studia. Ukrywała to przed bliskimi. Codziennie rano wychodziła dokądś z domu. Być może właśnie wtedy poznała swojego mordercę.

 

 

- Dzisiaj znamy więcej szczegółów, choćby przez to, że poznaliśmy dokładnie jej rytm życia, ale nie chciałbym odpowiadać szerzej na to pytanie - powiedział oficer archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

 

Płetwonurkowie przeczesują dno Wisły od poniedziałku. Przebadali je nowoczesnym sonarem i na podstawie uzyskanych zdjęć wytypowali interesujące ich miejsca i przedmioty, do których teraz docierają. Ich akcja ma się zakończyć w piątek.

 

polsatnews.pl