Szef tureckiego Czerwonego Półksiężyca Kerem Kinik ostrzegł w środę, że w czasie walk o Mosul z miasta może uciec 100-400 tys. osób. Większość z nich może skierować się w stronę granicy z Syrią. Przypomniał, że obecnie w Iraku są ponad 3 mln osób, które musiały opuścić swoje domy, a władze nie radzą sobie z tym problemem.

 

Tymczasem anonimowy przedstawiciel irackiej armii powiedział Associated Press, że broniący się w Mosulu dżihadyści rozmieścili wokół miasta liczne pułapki, aby opóźnić ofensywę. IS od wtorku wykorzystało 12 samochodów wyładowanych materiałami wybuchowymi do ataków na cele wojskowe. Siły irackie są też pod ciągłym ostrzałem moździerzowym - dodał wojskowy.

 

Dzień wcześniej wojsko irackie podawało, że miasta broni do 6 tys. dżihadystów.

 

Cel: opanowanie ostatniego wielkiego bastionu IS

 

W nocy z niedzieli na poniedziałek premier Iraku Hajder al-Abadi ogłosił początek długo oczekiwanej ofensywy na Mosul, mającej na celu opanowanie ostatniego wielkiego bastionu IS w Iraku. Położone na północy kraju miasto pozostaje w rękach dżihadystów od czerwca 2014 roku, kiedy to ogłosili oni utworzenie kalifatu na zdobytych terytoriach irackich i syryjskich.

 

W zakrojonej na szeroką skalę ofensywie biorą także udział siły kurdyjskie.

 

PAP