Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało we wtorek byłego prokuratora w związku ze sprawą tzw. afery podkarpackiej. Śląski wydział Prokuratury Krajowej zamierzał przedstawić temu prokuratorowi, byłemu szefowi Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, zarzuty korupcyjne w jednym z wątków tej afery. We wtorek prokuratorski sąd dyscyplinarny II instancji zgodził się na jego zatrzymanie i aresztowanie. Sąd ten utrzymał w mocy orzeczenie I instancji sądu dyscyplinarnego dla prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym, z 2 września. N. - który jest prokuratorem w stanie spoczynku - odwołał się od tej decyzji i we wtorek rozpoznano jego odwołanie.


"Afera podkarpacka"


W tym samym wątku afery podkarpackiej śląski wydział PK przedstawił już zarzuty byłej prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Annie H. Miało to miejsce w czerwcu, od tego czasu podejrzana jest w areszcie. Anna H. jest podejrzana o cztery przestępstwa, za które może grozić kara do ośmiu lat więzienia.


W listopadzie zeszłego roku katowicka prokuratura, która bada część wątków afery podkarpackiej, postawiła sześć zarzutów korupcyjnych byłemu posłowi PSL Janowi Buremu. Zdaniem śledczych, jako poseł i wiceminister skarbu przyjmował on wysokie korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób - które usłyszały już wcześniej zarzuty wręczania tych łapówek - za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych.


Później Bury usłyszał w katowickiej prokuraturze trzy kolejne zarzuty, dotyczące niezgodnego z prawem wpływania na obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli. W tym wątku PK chce przedstawić także zarzuty przekroczenia uprawnień prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. W czerwcu 2016 r. skierowała do Sejmu wniosek o uchylenie mu immunitetu. To już druga próba uchylenia immunitetu Kwiatkowskiemu. W sprawie pierwszego wniosku Sejm poprzedniej kadencji nie zajął stanowiska.


Śledztwo po zawiadomieniu przez CBA


Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym. Postępowanie ma jednak znacznie szerszy zakres. Do Katowic trafiły też niektóre wątki z postępowania toczącego się wcześniej w Warszawie.

 

PAP