Protestujący rolnicy chodzą po oznakowanym przejściu dla pieszych, tamując ruch na drodze prowadzącej m.in. do przejścia granicznego z Białorusią w Terespolu. Co jakiś czas przepuszczają jadące samochody.


- Domagamy się skupienia naszych świń po cenach rynkowych. Ciągle tylko jeden zakład w Kosowie Lackim je skupuje, ceny są niższe, bo świnie są przerośnięte, ponosimy straty - powiedział jeden z uczestników protestu, hodowca Robert Janczuk.


"Chcemy wiedzieć, co będzie dalej"


- Sytuacja się nie zmienia, bo w miejsce skupionych świń dorastają kolejne, ciągle w powiecie bialskim jest ponad 10 tys. świń, które dawno powinny już być odstawione do rzeźni. Chcemy spokojnie gospodarować, wiedzieć, co będzie dalej, czy prosięta, które weźmiemy na tucz będą kupione, gdy dorosną - dodał.


To już kolejny protest rolników na drodze krajowej nr 2. W ubiegłym tygodniu przez pięć dni tamowali oni ruch chodząc po przejściu dla pieszych w Worońcu, a wcześniej w kolumnie złożonej z ok. 30 ciągników jeździli bardzo wolno na odcinku między Białą Podlaską a Worońcem, tarasując jeden z pasów ruchu.


"Nic się nie zmieniło"


- Wznowiliśmy protest, bo nic się nie zmieniło, nie było żadnej reakcji na nasze postulaty. Przez pięć dni całą dobę protestowaliśmy w tym miejscu, nikt do nas nie przyjechał, nie udzielił żadnej informacji, co będzie dalej. Byliśmy w Warszawie, chcieliśmy spotkać się z ministrem (rolnictwa Krzysztofem) Jurgielem, ale nie doszło do tego. Rozmawialiśmy z urzędnikiem, który mówił na to samo, co siedem tygodni temu - tłumaczył Janczuk.


Jak dodał, protest w formie chodzenia po przejściu dla pieszych jest zaplanowany na 10 kolejnych dni. Ma być prowadzony, w godzinach 9-13, protestujący zapowiadają, że co 20-30 minut będą przepuszczać oczekujące samochody.


Utrudnienia mogą być większe


Rzecznik prasowy Komendy Policji w Białej Podlaskiej Jarosław Janicki powiedział, że w proteście uczestniczy ok. 30 osób. Jak dodał, rano korki powstałe wyniku blokowania przejazdu w Worońcu były systematycznie rozładowywane, ale jak podkreślił, to droga tranzytowa, o dużym natężeniu ruchu i utrudnienia wywołane protestem mogą być większe.


Alternatywną trasą, omijającą blokadę, jest przejazd przez miejscowości Łosice i Konstantynów. 


Ograniczenia po wykryciu ASF


Protest dotyczy trudnej sytuacji hodowców świń, spowodowanej ograniczeniami w sprzedaży żywca z związku z występowaniem ognisk ASF. W powiecie bialskim w miejscowości Droblin wykryto cztery ogniska ASF, głównie w niewielkich hodowlach. Chore zwierzęta zostały uśpione, a wokół tych gospodarstw wyznaczona została strefa zapowietrzona, z jej terenu hodowcy nie mogą wywozić i sprzedawać świń, które - jak podkreślają rolnicy - są zdrowe - zostały przebadane.


Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, w ub. tygodniu w Sejmie zapewniał, że nie będzie problemów z interwencyjnym skupem świń w związku z występowaniem (ASF) i że są pieniądze na przetwórstwo tego mięsa. „Są uruchomione zakłady, są ciągle prowadzone w tym zakresie rozmowy, decyzje są w tych dniach podejmowane, szczegółowo nad tym pracuje pełnomocnik rządu" - powiedział wtedy Jurgiel dziennikarzom.


Mięso na konserwy


Wykup trzody ze stref zagrożonych i przetworzenie tego mięsa na konserwy, które mają być wykupione od zakładów mięsnych przez jednostki finansów publicznych przewiduje specustawa, uchwalona w połowie września przez Sejm. Według jej założeń każda kupiona świnia zostanie przebadana, a mięso zanim trafi do handlu będzie przetworzone w temperaturze powyżej 120 stopni Celsjusza, głównie na konserwy.


Ma to umożliwić legalną sprzedaż tuczników do zakładów zatwierdzonych przez powiatowego lekarza weterynarii, a rolnicy mają otrzymać co najmniej średnią rynkową cenę z ich regionu. Zakłady, które podejmą się produkcji konserw z mięsa świń ze stref z ograniczeniami, będą miały zagwarantowany ich wykup przez instytucje z sektora finansów publicznych.


"Polska zabiega o środki z UE"


Druga tzw. specustawa dot. ASF wprowadza regulacje obowiązkowego rejestrowania świń i zakłada, że powiatowi lekarze weterynarii będą mogli nakazać: sanitarny odstrzał dzików; ubój trzody chlewnej za odszkodowaniem; przestrzeganie zasad bioasekuracji.


We wtorek ministerstwo rolnictwa poinformowało, że podczas Rady UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa w Luksemburgu minister Krzysztof Jurgiel zaapelował o wsparcie dla sektora wieprzowiny w Polsce w związku ze skutkami rynkowymi stosowania restrykcji weterynaryjnych z uwagi na afrykański pomór świń. - Polska zabiega o uzyskanie środków z Unii Europejskiej na rekompensaty za nieutrzymywanie świń w gospodarstwach z niskim poziomem bioasekuracji oraz z tytułu niższych cen wieprzowiny w strefach z ograniczeniami weterynaryjnymi - podało ministerstwo.


Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) wykryto w Polsce w lutym 2014 r. Dotychczas odnotowano 114 przypadków ASF u dzików (nieraz jeden przypadek odnosi się do kilku dzików) i 23 ogniska tej choroby u świń, z czego 20 ognisk w tym roku - w województwach podlaskim, lubelskim oraz mazowieckim. Choroba jest niegroźna dla ludzi, ale przynosi znaczne straty gospodarcze.

 

PAP