Zdalnie sterowana maszyna o średnicy około pół metra uderzyła o wierzchołek dzwonnicy, a kierujący nią turysta z Wielkiej Brytanii stracił nad nią panowanie.

 

Urządzenie spadło tuż przed jedną z kawiarni, w odległości kilkudziesięciu centymetrów od spacerujących tam ludzi - relacjonowali świadkowie.

 

Nie miał wymaganej zgody

 

Straż miejska patrolująca plac Świętego Marka szybko zidentyfikowała właściciela drona. Na posterunku policji wyjaśnił, że tuż przed odjazdem z Wenecji chciał zrobić pamiątkowe zdjęcia z lotu ptaka. Okazało się, że dron musiał ostatnio wykonać wiele lotów nad miastem, bo w jego pamięci znaleziono tysiące zdjęć.

Przypuszczalnie jakieś urządzenie zakłóciło lot maszyny i dlatego Brytyjczyk przestał nad nią panować. Na jaw wyszło, że nie miał wymaganej zgody na jego użycie.

 

Komendant weneckiej straży miejskiej Marco Agostini zapowiedział, że formacja ta będzie "bezlitośnie" - jak podkreślił - karać za takie wyczyny i kierować sprawy do wymiaru sprawiedliwości.

 

Nie do pomyślenia jest, aby dronów używano tak, jakby to były zabawki - oświadczył Agostini.

 

PAP