Mieszkający w Morecambe Polak łowił ryby z krewnym w Lancaster w niedzielny wieczór. Po napadzie został przewieziony do Royal Lancaster Infirmary, gdzie był leczony z powodu kontuzji szyi.

 

Brak zaufania, czy bariera językowa?

 

Funkcjonariusze policji w Lancaster podkreślają, że mężczyzna nie zgłosił ataku przez kilka dni. Zasugerowali, że może być to związane z brakiem zaufania do brytyjskiej policji wśród Polonii. Stwierdzili, że problemem mogła być również bariera językowa.

 

- Chciałbym uspokoić Polaków. Jeśli byli, albo staną się ofiarami przemocy w przyszłości, proszę, niech przyjdą i to zgłoszą. Znajdziemy sposób, aby uzyskać od nich informacje. Zostaną wysłuchani tak samo, jak każdy Brytyjczyk - powiedział funkcjonariusz Trevor Walker.

 

Jak dodał, Lancaster i Morecambe, to "jedne z najlepszych, najbezpieczniejszych i najbardziej przyjemnych obszarów w kraju". - Będziemy pracować, aby ta renoma została utrzymana - podsumował.

 

Ataki na Polaków

 

To już kolejny atak na Polaków w Wielkiej Brytanii.

 

Do najpoważniejszego incydentu - od czerwcowego referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE - doszło 27 sierpnia w Harlow w hrabstwie Essex, gdzie napaść doprowadziła do śmierci Polaka, drugi został ciężko ranny.

 

Do następnego ataku doszło zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak ulicami Harlow przeszedł, liczący ponad 700 uczestników, marsz milczenia, upamiętniający śmierć Polaka.

 

Dotąd odnotowano 18 przypadków napaści na Polaków w Wielkiej Brytanii.

 

The Guardian