Ziobro pytany był na konferencji prasowej o postępowanie sprawdzające, które prowadzi gdańska Prokuratura Okręgowa, zawiadomiona przez Komisję Krajową NSZZ "S" o bezprawnym użyciu jej loga. W ramach tego postępowania prokuratura wystąpiła do Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o wskazanie organizatorów tamtejszego "czarnego protestu". Media podają, że kilka tysięcy uczestniczek protestu zgłasza się do prokuratury jako jego organizatorki.

 

"Prokurator nie może wyrzucić zawiadomienia do kosza"

 

- Kodeks postępowania karnego mówi, że jeżeli do prokuratora trafia jakiekolwiek zawiadomienie to nie może on tego zawiadomienia wyrzucić do kosza, nawet jeśli uważa, że jest ono bezzasadne, czy mało poważne, ale musi do tego zawiadomienia się odnieść wszczynając postępowanie sprawdzające - powiedział Ziobro.

 

Zaznaczył, że fakt wszczęcia postępowania sprawdzającego w jakiejkolwiek sprawie nie przesądza, że ona będzie miała swój dalszy tok. - Prokurator może ocenić, że zawiadomienie w danej sprawie jest bezzasadne i nie uzasadnia prowadzenia postępowania. Jest całkiem prawdopodobne, że tak może być w tej sprawie. Oczywiście nie chcę wyrażać tego poglądu, by ktoś nie powiedział, że wpływam na tychże prokuratorów, to jest ich decyzja - dodał minister. Jednocześnie zaznaczył, że sprawy w szczegółach nie zna.

 

- Zwracam uwagę na procedurę. Trudno czynić zarzut prokuraturze z tego powodu, że wszczyna postępowanie sprawdzające w skutek zawiadomienia, bo jest to jest rutynowa praktyka w sytuacji zawiadomień zasadnych i tych bezzasadnych, również tych, które będą się kończyć odmową wszczęcia postępowania - podkreślił.

 

Ziobro dopytywany o sprawę zaznaczył, że sam nie podjął decyzji o prowadzeniu postępowania w tej sprawie ani nie polecił prowadzić takiego śledztwa oraz, że postępowanie to nie było wszczęte przez prokuratorów z urzędu. - Zaczekajcie państwo na merytoryczną decyzję, która w tej sprawie zapadnie - zaapelował.

 

Logo "S" na "czarnym proteście"

 

W całej sprawie chodzi o upowszechnianą przez uczestników "czarnego protestu" grafikę, w której użyto logo "S". Nawiązuje ona do plakatu "W samo południe" (autorstwa Tomasza Sarneckiego) zachęcającego do głosowania w wyborach 4 czerwca 1989 r. W zainspirowanej słynnym westernem pracy Sarnowskiego pojawił się cień Garego Coopera, ściskającego w prawej dłoni, zamiast colta, kartkę do głosowania, a w tle umieszczono logo "Solidarności" (jego twórcą jest Jerzy Janiszewski). Na grafice promującej "czarny protest" także pojawia się logo "S", ale - zamiast postaci Coopera - umieszczono w niej sylwetkę kobiety w spódnicy i w kowbojskim kapeluszu na głowie.

 

Autorką grafiki jest chorwacka rzeźbiarka, fotograficzka i performerka Sanja Iveković. Praca powstała w 2009 r. w ramach realizowanego przez nią projektu dotyczącego marginalizacji w polskiej narracji historycznej i w polityce kobiet-uczestniczek ruchu wolnościowego, jakim była "Solidarność". Od tego czasu prezentowano ją w mediach i przestrzeni publicznej.

 

"Czarne protesty" odbyły się 3 października w wielu miastach Polski. Były one wyrazem sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. W manifestacji w Warszawie - jak szacują służby porządkowe - wzięło udział w kulminacyjnym momencie ok. 17 tys. osób.

 

PAP