Jak wynika z badania już 40 proc. firm przyznaje, że ma problem z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników i ocenia ten problem jako "dużą" bądź "bardzo dużą" barierę w rozwoju. Jest to najwyższy odsetek od 2009 roku, odkąd prowadzone jest badanie.

 

Polska jest obecnie w Unii Europejskiej jednym z krajów, w których firmom najtrudniej pozyskać pracownika. Spośród 14 państw objętych badaniem, tylko w krajach bałtyckich pracodawcy deklarują większe problemy z rekrutacją.


Co zrozumiałe, z powodu wysokiego bezrobocia, najłatwiej o pracownika w krajach południa Europy Południowej np. w Hiszpanii i Włoszech tylko 12 proc. firm deklaruje, że doświadcza tego problemu, w Grecji 16 proc. Ostatnie kryzysowe lata sprawiły, że bezrobocie tam mocno wzrosło i wielu pracowników bezskutecznie nadal szuka zatrudnienia.


Odsetek średnich i dużych firm, które deklarują, że mają duży bądź bardzo duży problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, dane za III kwartał 2016 roku (w proc.).

 

 

praca

 

Winny brak kwalifikacji


Wśród krajów, w których najłatwiej znaleźć ręce do pracy, są też Niemcy - kraj o jednym z najniższych wskaźników bezrobocia (4,2 proc. w lipcu). Tylko 13 proc. pracodawców ma tam problemy kadrowe.


"Warto jednak pamiętać, że Niemcy są krajem o wyjątkowo skutecznym systemie edukacji zawodowej, tzn. kształcenie jest mocno dostosowane do potrzeb rynku pracy. Dzięki temu, nawet w niewielkiej grupie bezrobotnych, niemieccy pracodawcy są w stanie znaleźć kompetentnych pracowników. W Polsce nawet znacznie większe grono bezrobotnych nie daje pracodawcom takiej gwarancji" - zwracają uwagę autorzy raportu.

 

- Polska od samego początku transformacji ustrojowej cierpi na uciążliwą chorobę zwaną strukturalnym niedopasowaniem kwalifikacji pracowników do potrzeb rynku pracy. Chętnych do pracy jest wielu, ale ich kwalifikacje często nie spełniają oczekiwań pracodawców - podkreśla Monika Smulewicz z Grant Thornton.


- Dlatego zawsze, nawet w okresach spowolnienia gospodarczego, polskie firmy mają kłopoty ze znalezieniem odpowiednich kandydatów do pracy, a teraz, kiedy gospodarka radzi sobie dość dobrze, ten problem się dodatkowo nasila - dodaje ekspertka.


Problem będzie narastał

 

Autorzy raportu zwracają uwagę , że  w najbliższych kilkunastu latach liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce będzie systematycznie maleć (więcej osób będzie opuszczać rynek pracy niż na niego wchodzić), a to powinno też ograniczać skalę bezrobocia.

 

"Choć to dobra wiadomość dla pracowników, to dla pracodawców przekaz jest jasny: nie spodziewajcie się, że problemy ze znalezieniem rąk do pracy będą istotnie słabnąć. Dopóki system kształcenia w Polsce nie zostanie poddany gruntownej reformie, firmy powinny się przyzwyczaić do tego, że niektóre stanowiska będzie im ciężko obsadzić. A to oznacza, że firmy powinny rozważyć wprowadzanie własnych projektów doszkalających dla kandydatów do pracy" - podsumowali autorzy raportu.

 

- Dotąd mieliśmy okresy, kiedy gospodarka spowalniała, w których objawy tej choroby braku pracowników  stawały się - chociaż na kilka lat - na tyle słabe, że pracodawcy niemal o nich zapominali. Obawiam się, że teraz już tak nie będzie. Doszliśmy na rynku pracy do ściany i - o ile gospodarka nie wpadnie w jakiś potężny kryzys - problem braku wykwalifikowanych kadr prawdopodobnie stanie się stałą, nie dającą o sobie zapomnieć barierą - ostrzega Monika Smulewicz.

 

Badanie dla Grant Thornton zostało zrealizowane przez Millward Brown International wśród 10 tys. średnich i dużych firm z 36 krajów świata (w tym 200 firm z Polski).

 

polsatnews.pl; infografika: Grant Thornton