- Podejrzany nie przyznał się do zarzutu i złożył krótkie wyjaśnienia. Sprawa ma charakter rozwojowy, gromadzony jest materiał dowodowy. Zostały zabezpieczone nośniki elektroniczne, które są w trakcie badań z zakresu informatyki - poinformowała Jolanta Szkilnik z Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.

 

Śledczy nie chcieli potwierdzić informacji o dwóch innych pokrzywdzonych, zasłaniając się dobrem postępowania. Jedyny środek zapobiegawczy jaki zastosowali wobec urzędnika, to zakaz opuszczania kraju.

 

Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez dziennikarkę Polsat News, Dariusz P. wywiera nacisk na rodziny dziewczynek, by wycofały zarzuty. 

 

Mężczyzna nadal pracuje w urzędzie miasta, gdzie zastała go nasza reporterka Ewa Żarska.  - Zostałem powiadomiony o postępowaniu w tej sprawie. Nie będę dalej tego komentował - oświadczył.

 

Urząd miasta twierdzi, że ma związane ręce. O zarzutach wie od kilku dni, ale jak tłumaczy, konsekwencje można wyciągnąć tylko wobec pracownika, który został skazany lub tymczasowo aresztowany.

 

Polsat News