61-letni Mohammed Kamal, członek najwyższego kierownictwa Bractwa, oraz Jasir Szehata zginęli w nocy z poniedziałku na wtorek, gdy siły bezpieczeństwa dokonały nalotu na mieszkanie na południu Kairu, by ich zatrzymać. Funkcjonariusze zostali ostrzelani i odpowiedzieli ogniem - oświadczyło MSW. Według resortu mieszkanie było kryjówką Bractwa.

 

Z kolei samo Bractwo napisało na swych profilach w mediach społecznościowych, że Kamal zniknął w poniedziałek wieczorem, wiele godzin przed podaniem przez MSW informacji o jego śmierci.

 

Wysoki rangą przedstawicieli Bractwa Amr Darrag, który przebywa na uchodźstwie w Turcji, twierdzi, że Kamal od wielu miesięcy nie angażował się w codzienną działalność organizacji. Darrag zakwestionował prawdziwość oświadczenia MSW o śmierci Kamala w wyniku strzelaniny; jego zdaniem został on zatrzymany, a następnie zabity.

 

"Młodzi są oburzeni"

 

- Może to doprowadzić do kolejnych nieodpowiedzialnych aktów przemocy ze strony młodych ludzi. Młodzi są oburzeni - powiedział.

 

Abd el-Fatah es-Sisi, były dowódca armii, który w maju 2014 roku został wybrany na prezydenta Egiptu, od obalenia w lipcu 2013 roku wywodzącego się z Bractwa prezydenta Mohammeda Mursiego stosuje najostrzejsze represje wobec islamistów we współczesnej historii Egiptu. Siły bezpieczeństwa zabiły setki zwolenników Mursiego podczas brutalnej likwidacji ich obozowiska w Kairze. Zatrzymano tysiące sympatyków organizacji i skazano ich na śmierć w zbiorowych procesach, które były potępiane przez organizacje broniące praw człowieka.

 

Władze Egiptu uznały Bractwo Muzułmańskie, które jest najstarszym islamistycznym ruchem na świecie, za organizację terrorystyczną i zdelegalizowały ją. Większość wysokich rangą przedstawicieli tego ruchu została zatrzymana, przebywa na uchodźstwie lub ukrywa się.

 

Bractwo utrzymuje, że jest pokojową organizacją.

 

PAP