- Prawo do aborcji to bardzo delikatny temat i wystarczy tu czasem jeden gest lub jedno nieopaczne słowo, by polityk lub partia były w przestrzeni publicznej zupełnie inaczej odbierane - stwierdził Pomarański.

 

W tym miejscu przytoczył sytuację z sobotniej manifestacji "Żarty Się Skończyły" gdy tłum protestujących zagłuszył przemawiającą posłankę PO Joannę Muchę i wypomniano jej, że w kwestii aborcji Platforma nie zrobiła nic w trakcie 8 lat swoich rządów.

 

- Jeśli spojrzymy na badanie opinii publicznej to większość obywateli opowiada się za pozostawieniem kompromisu aborcyjnego z roku 1993. (...) Politycy z reguły posługują się emocjami, ale ta sprawa jest na tyle wrażliwa, że czyhają tu na nich dość duże niebezpieczeństwa - uważa gość Polsat News.

 

PiS, a zaostrzenie prawa

 

Zdaniem gościa Beaty Cholewińskiej, gdy w Sejmie pojawił się obywatelski projekt ustawy zaostrzający prawo aborcyjne "politycy PiS wcale nie byli szczęśliwi".

 

- Przyznali, że będą go rozpatrywać, ale wcale nie byli z tego powodu szczęśliwi, gdyż skomplikowało to kilka różnych spraw - podsumował.

 

Sobotni protest przed Sejmem został zorganizowany w ramach akcji "Żarty się skończyły!" przez Inicjatywę Polską, której liderką jest Barbara Nowacka. Wzięli w nim udział również przedstawiciele Partii Razem, Nowoczesnej, PO, Zielonych oraz Komitetu Obrony Demokracji, Inicjatywy Feministycznej, Kongresu Kobiet i inicjatywy "Dziewuchy dziewuchom".

 

W poniedziałek natomiast odbędzie się związany z "czarnym protestem" ogólnopolski strajk kobiet - nawiązujący do strajku kobiet z Islandii z 1975 roku.

 

polsatnews.pl