W środę premier Beata Szydło dokonała rekonstrukcji rządu. Powołano Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Na jego czele stanął wicepremier Mateusz Morawiecki, który jednocześnie został ogłoszony ministrem finansów. Z funkcji tej premier odwołała Pawła Szałamachę. Minister Adam Lipiński zastąpił Wojciecha Kaczmarczyka na stanowisku pełnomocnika ds. równego traktowania oraz społeczeństwa obywatelskiego.

 

- Jeśli ocenę ostatniego okresu  rządu PiS w tym ministra Morawieckiego mielibyśmy dokonać, to nie ma czego oceniać. Jeżeli zmiana następuje po roku to sygnał, że coś z planem nie było tak - stwierdził Czerwiński.

 

"Jackiewicz nie wytrwał nawet roku"

 

- Byliśmy świadkami bilansu otwarcia dokonanego przez PiS, gdzie nowi ministrowie oceniali poprzedników. Minister Jackiewicz nie wytrwał nawet roku, a zapowiadał nie wiadomo jakie trzęsienie ziemi. Nie da się opowiadać co ja to nie zrobię bez solidnie zaplanowanej pracy – powiedział były minister skarbu.

 

Czerwiński stwierdził, że rząd PiS "stoi przed barierą zrównoważenia przychodów z wydatkami". - Bariera była położona, był strażnik w postaci ministra Pawła Szałamachy, który nie zawsze się zgadzał, hamował i sprowadzał na ziemię - ocenił.

 

"Gorącym żelazem jeszcze nikt niczego nie wypalił"

 

Jarosław Kaczyński w ostrych słowach zapowiedział walkę z nieprawidłowościami w spółkach państwowych, które, jak powiedział - "zostaną wypalone gorącym żelazem". - Gorącym żelazem jeszcze nikt nigdy niczego nie wypalił. Jeśli ma dziesiątki tysięcy ludzi, którzy przenikają między palcami tu i tam, to można wypalić jednego, drugiego, trzeciego - stwierdził Czerwiński. Problem jednak w tym  - dodał, że mylna jest mentalność ludzi, którzy nie idą do rządu "po to, żeby odbyć służbę", a po to, by się dorobić.

 

Jego zdaniem, jeśli to się nie zmieni, to "żadne przypalanie się nie uda". - W tym wypadku widzimy, że Jarosławowi Kaczyńskiemu się to nie uda, bo on sam to robi chyba na pokaz, a nie robi tego skutecznie. Gdyby chciał, to mógłby odizolować funkcjonariuszy partyjnych od niejednego stanowiska - stwierdził polityk.

 

Daje i zabiera

 

Były minister skarbu ocenił bardzo dobrze program 500+. Zauważył jednak, że jednocześnie "drugą ręką z kieszeni ludzi wyjmuje się pieniądze na koszty pokrycia cen energii".

 

- Program który jest realizowany w energetyce, w górnictwie, to jest nasz program, tylko odwrócono role. Myśmy mówili o rozwiązaniach gospodarczych, rynkowych, a tu obciąża się kogoś i za to zapłaci obywatel - podsumował.

 

Polsat News