Punktem wyjścia rozmowy prowadzonej przez Dorotę Gawryluk były słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który uważa, że Polska wpadła w pułapkę średniego dochodu. Pozostałe pułapki, to ta dotycząca braku równowagi, przeciętnego produktu, demograficzna oraz słabości instytucjonalnej. Zwalczanie wszystkich ma dać efekt w postaci dostatniej Polski.

 

Równie sceptyczny jak Miller był drugi gość programu były premier Waldemar Pawlak. - Ta diagnoza była podana kilka miesięcy temu. Byłem ciekawy, czy będzie informacja o poprawie lub pogorszeniu (przy okazji prezentacji tzw. planu Morawieckiego - przyp. red.) i tej informacji nie ma - zauważył.

 

Nadużywane słowo "innowacja"

 

- Myślę, że nie docenia się mechanizmów, które dynamicznie rozwinęły Polskę. Ze zdumieniem patrzę na czarodziejskie słowa, ostatnio takim słowem jest "innowacja". W wielu przypadkach, np. w Polsce, imitacja jest często lepsza. Lepiej wdrażać to, co zostało sprawdzone. Na tym polu sporo osiągnęliśmy, m.in. przez strefy ekonomiczne - stwierdził Pawlak.

 

Bardziej zgodny z Morawieckim był również były szef rządu Marek Belka, który łączył się z Warszawą ze studia w Łodzi. - Jesteśmy w pułapce demograficznej, na pewno państwo nie jest do końca wydolne, na pewno jesteśmy w pułapce średniej jakości, a w każdym razie mamy problemy z wybiciem się na markę "Polska". Nieprawdą jest, że jesteśmy niezrównoważoną gospodarką, jesteśmy w tej kwestii w czołówce europejskiej. Gdyby było inaczej, dzisiaj byśmy już "płynęli" (byli w kryzysie gospodarczym - przyp. red.). No i jest ta pułapka średniego dochodu. W ciągu 25 lat odrobiliśmy połowę dystansu do Niemiec, nigdy nie byliśmy w historii tak blisko niemieckiej zamożności. Dlatego za wcześnie o tym mówić. Dzisiaj przeciętna płaca biorąc pod uwagę siłę nabywczą w Wielkiej Brytanii jest niższa, niż przeciętna w Polsce. To nie znaczy, że uzyskiwana przez wszystkich. Dla tych mało zarabiających w Polsce jest atrakcyjna (brytyjska - przyp. red.). Dla przeciętnych to jest mit - wyjaśnił polityk.

 

Twarde dane: gonimy Zachód, ale...


Leszek Miller zauważył, że wskaźniki naszego rozwoju są bardzo optymistyczne. - Kiedy w 2004 roku wprowadzaliśmy kraj do Unii, nasz dochód na mieszkańca był na poziomie 42-43 proc. przeciętnej unijnej. Teraz to jest 68-69 proc. Tempo nadrabiania zaległości jest spore - tłumaczył i dodał: - Ale jak na warunki europejskie nadal jesteśmy biednym krajem. Na 20 najbiedniejszych regionow w Europie aż 5 jest w Polsce.

 

Prowadząca program Dorota Gawryluk zauważyła, że "plan opiera się na dosypywaniu pieniędzy".


Marek Belka wyjaśnił, jak według niego powinno się rozwijać kraj. - Ekonomista ma prostą odpowiedź: trzeba więcej i lepiej pracować więcej i lepiej inwestować. Żeby ludzie chcieli pracować, a nie pozostawali poza siłą roboczą. Obniżenie wieku emerytalnego idzie w poprzek tego, co mówi pan premier Morawiecki - stwierdził.


- Ale słusznie (wicepremier - przyp. red.) mówi o zwiększaniu inwestycji. Problem w tym, że one nam teraz spadają. Natomiast jeśli chodzi o jakość inwestowania to tu jest problem, czy państwo jest w stanie to zagwarantować. Państwo rzadko dobrze przewiduje, które produkty będą naszymi hitami - kontynuował.

 

Nauczmy się wydawać pieniądze


- To naprawdę nie chodzi o pieniądze, tylko o regulacje. Chodzi o to, żeby można było te pieniądze dobrze wydawać. Dzisiaj mamy do czynienia z opóźnieniami np. w kwestii absorpcji funduszy unijnych. Z jakiego powodu - nie wiem. Sam wiceminister (rozwoju - przyp. red.) Kwieciński powiedział, że jesteśmy rok za krajami z regionu w wydawaniu ich (z obecnej perspektywy - przyp. red.), a zawsze byliśmy rok przed nimi - zauważył.

 

Według Belki w Polsce "nie ma kultury ryzyka, a więc i popełniania błędów przez urzędników". - Urzędnik boi się podjąć decyzję, która może być później określona jako niedbanie o interes państwa - podsumował tę część dyskusji.

 

Z Polski do Izraela


Na koniec spotkania goście Doroty Gawryluk podzielili się swoimi wspomnieniami dotyczącymi Szimona Peresa. - Miałem okazję spotykać się z nim na rozmaitych kongresach, kilka  razy rozmawiać z nim. Robił wrażenie swoimi wypowiedziami, dążeniem do rozwiązania głębokiego konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Pokazywal, że wspólna praca buduje pomost, który przeradza się w pomost polityczny. Wszyscy będziemy go wspominać jako wielkiego człowieka - powiedział Leszek Miller.

 


- Miałem okazję w Davos spotkać Peresa i to jeszcze w specyficznej sytuacji – kiedy występowali jeden po drugim on i przywódca Al-Fatah Jasir Arafat. Wtedy się wykuwały porozumienia izraelsko-palestyńskie w strasznym trudzie. Kiedyś powiedział publicznie, że gdyby od niego to zależało, to zakazałby uczenia historii w szkole. Wyciągnijcie wnioski sami - powiedział Marek Belka.


- Ja go spotykałem, kiedy byłem premierem, a później, kiedy był w Polsce jako prezydent. Był człowiekiem pokoju. Bardzo przesiąknięty poszukiwaniem go. Wyemigrowal z Polski jeszcze przed wojną, był pionierem, założycielem państwa Izrael. To co najważniejsze w nim, to taka duża umiejętnośc poszukiwania kompromisu - podsumował Waldemar Pawlak.

 

Polsat News