W ciągu dnia do Centrum Sacharowa przyszli agresywnie nastawieni ludzie ubrani w odzież maskującą i mundury Kozaków, którzy żądali zamknięcia wystawy. Twierdzili oni, że zdjęcia "pokazują jako bohaterów ludzi winnych krwi dzieci Donbasu". Jak poinformowała koordynator wystawy Polina Filippowa, kilkakrotnie dochodziło do ataków wandali.

 

Do Centrum Sacharowa przyjeżdżała policja, jednak nikt nie został zatrzymany.

 

Zdjęcia oblane czerwoną farbą

 

Dyrektor Centrum Sacharowa Siergiej Łukaszewski wyjaśnił w wywiadzie w opozycyjnej telewizji Dożd, że po incydencie w środę, gdy część zdjęć została oblana czerwoną farbą, wystawa była nadal otwarta. Zniszczone zdjęcia zasłonięto arkuszami papieru z tekstem, który Centrum opublikowało również na Facebooku. W oświadczeniu była mowa o tym, że publiczna rozmowa o wojnie na Ukrainie jako o tragedii nie jest obecnie możliwa.

 

Na wystawie pojawiali się w czwartek ludzie przedstawiający się jako "pospolite ruszenie" lub "Kozacy", którzy zrywali i niszczyli kartki z tym tekstem.

 

"Publiczna rozmowa o tragedii wojny staje się niemożliwa"

 

Zdjęcia prezentowane w Centrum Sacharowa, w ośrodku fotografii dokumentalnej Fotodoc, to prace zwycięzców międzynarodowego konkursu fotograficznego. W kategorii "Konflikt" zwyciężyli białoruski fotografik Alaksandr Wasiukowicz oraz reporter wojenny Siergiej Łojko. Wasiukowicz zaprezentował zdjęcia uczestników walk, którzy prosili go o sfotografowanie ich "na pamiątkę", przy czym przekreślił na fotografiach czerwonym znakiem tych, którzy zginęli.

 

Jak tłumaczył dyrektor Centrum Sacharowa, wystawa, na której są zdjęcia z Donbasu, zawiera też prace innych uczestników konkursu - zwycięzców w innych kategoriach i są to prace na bardzo różne tematy.

 

Wcześniej Centrum Sacharowa opublikowało na Facebooku komunikat, w którym oświadczyło: "Wojna to przede wszystkim ból, cierpienie, śmierć. Fotografia pozwala to zobaczyć. Jednak są w społeczeństwie ludzie na tyle zatruci nienawiścią, że publiczna rozmowa o tragedii wojny staje się niemożliwa".

 

PAP