Senat uchwalił ustawę w maju, a Izba Reprezentantów na początku września. Obama zawetował ją w ubiegłym tygodniu. W środę Senat uchylił weto stosunkiem głosów 97 do 1. Oczekuje się, że Izba także przełamie w najbliższym czasie weto prezydenta.

 

Będzie to pierwszy przypadek uchylenia weta Obamy w czasie jego prezydentury.

 

Ustawa o Sprawiedliwości wobec Sponsorów Terroryzmu (ang. skrót JASTA), jak brzmi jej nazwa, znosi immunitet obcych państw przed pozwami w sądach amerykańskich w razie ataku terrorystycznego dokonanego na terytorium USA - jak to miało miejsce w wypadku ataku 11 września. Arabia Saudyjska stanowczo protestuje przeciw decyzji Kongresu.

 

Ustawa spowoduje komplikacje w polityce zagranicznej

 

Obama zawetował ustawę, twierdząc, że spowoduje ona komplikacje w polityce zagranicznej USA. Inne państwa, argumentował, mogą teraz wprowadzić u siebie analogiczne prawa godzące w interesy Stanów Zjednoczonych.

 

- Nasz kraj, jego siły zbrojne, Departament Stanu i agencje wywiadu mogą się stać celem pozwów przed sądami za granicą - wskazał prezydent w liście do Kongresu.

 

Zasianie nieufności wobec USA wśród partnerów

 

Minister obrony Ash Carter ostrzegł, że JASTA może nawet utrudnić walkę z terroryzmem przez zasianie nieufności wobec USA wśród ich partnerów współpracujących w zapobieganiu atakom.

 

Stanowisko demokratycznej administracji poparli m.in. członkowie gabinetu w administracji prezydenta George'a W. Busha: były ambasador przy ONZ John Bolton i były prokurator generalny Michael Mukasey.

 

- Nalot z użyciem dronów w Afganistanie, w wyniku którego przypadkowo zginą cywile, będzie mógł łatwo doprowadzić do pozwu przeciw armii amerykańskiej i wywiadowi w sądach za granicą - napisali Bolton i Mukasey w "Wall Street Journal".

 

Ustawa ma wielkie poparcie Amerykanów

 

Członkowie Kongresu polemizowali z tym argumentami, bagatelizując groźbę rewanżu ze strony innych krajów.

 

Ustawa ma wielkie poparcie Amerykanów, zwłaszcza po fali ataków terrorystycznych w Europie i w USA w ostatnim czasie. Komentatorzy zwracają uwagę, że wszyscy kongresmeni i jedna trzecia senatorów ubiega się o reelekcję w zbliżających się wyborach i prawdopodobnie dlatego nie dają się przekonać prezydentowi.

 

Ustawa może jeszcze bardziej popsuć stosunki USA z Arabią Saudyjską, napięte wskutek zawarcia przez Waszyngton układu nuklearnego z Iranem - głównym rywalem Rijadu do hegemonii w rejonie Zatoki Perskiej.

 

Rząd Arabii Saudyjskiej współpracuje z USA w walce z terroryzmem, wymieniając informacje wywiadowcze i koordynując działania. Jednocześnie istnieją dowody, że prominentni milionerzy w tym kraju, w tym związani z rządzącą monarchią, sponsorują organizacje radykalnego islamu.

 

Arabia Saudyjska finansuje także budowę meczetów na całym świecie i wysyła do nich imamów propagujących skrajną, fundamentalistyczną wersję islamu - zgodnie z obowiązującą w tym kraju doktryną wahabizmu.

 

PAP