- Od początku mówiliśmy, że Ministerstwo Rozwoju będzie ośrodkiem decyzyjnym i gospodarczym i przeprowadzamy te zmiany – stwierdziła Beata Szydło.

 

Dlaczego jeden minister? - "To jest zmiana systemowa"

 

- Jeden minister na ponad dwudziestu - zwróciła uwagę na skalę "rekonstrukcji" prowadząca program Dorota Gawryluk. - Wystarczająco. To jest zmiana systemowa - odpowiedziała premier Szydło. - Potrzebna do tego, żeby plan odpowiedzialnego rozwoju, który przygotował Mateusz Morawiecki, w tej chwili wchodził już w życie - wyjaśniała.

 

Premier stwierdziła, że od programu ministra Morawieckiego zależy, czy Polska będzie się szybciej rozwijała i "czy cele, które założyliśmy zrealizujemy".

 

Zapytana czy jest tak dobrze, że tylko jeden minister nadaje się do dymisji, czy to jest początek szerszych zmian odparła jedynie, że : - Każdy minister musi zawsze pamiętać - każdy kto pełni funkcję publiczną - że podlega ocenie i jest rozliczany ze swoich zobowiązań i z tego jak pracuje, więc zawsze takie zmiany mogą następować.

 

Dlaczego odszedł Szałamacha? - "Uznał, że  w tej strukturze nie będzie już brał udziału"

 

- Minister Szałamacha poprosił, żeby zakończyć swoją misję. Przygotował budżet, bardzo trudny budżet, na 2017 rok, wprowadził zmiany w ustawach podatkowych, które przynoszą już efekty, bo mamy wyższe dochody niż zakładane - wyliczała premier.


Dorota Gawryluk zauważyła, że skoro ma sukcesy, to czemu odchodzi? - Zmieniła się struktura rządu - odparła Beata Szydło. - W programie Prawa i Sprawiedliwości, który zresztą współtworzył Paweł Szałamacha, założyliśmy, że ministerstwo rozwoju będzie centrum decyzyjnym, gospodarczym rządu - przypomniała ponownie premier.

 

- Musimy dać narzędzia Mateuszowi Morawieckiemu (wicepremier, minister rozwoju, a od środy także szef resortu finansów) - powiedziała Beata Szydło i przyznała jednocześnie, że "Paweł Szałamacha uznał, że  w tej strukturze nie będzie już brał udziału". - Złożył dymisję, ja ją przyjęłam. Na pewno będzie pełniła bardzo ważną funkcję, znajdzie swoje miejsce - dodała premier rządu.

 

 

Dlaczego dwie teki dla Morawieckiego? - "Odszedł Paweł Szałamacha"


Premier przyznała Dorocie Gawryluk rację, gdy dziennikarka zauważyła, że w programie PiS nie było takiego superresortu łączącego ministerstwo rozwoju i finansów. - To jest uwarunkowane tym, że odszedł Paweł (minister Szałamacha - red.) - przyznała potwierdzając, że wynika to z dymisji złożonej przez szefa resortu finansów. Choć podkreślała, że nie chodzi o superresort, a o objęcie dwóch tek przez ministra Morawieckiego

 

Szefowa rządu przekonywała jednak, że przejęcie obu ministerstw przez Morawieckiego jest dobre, "bo zależy nam na przyspieszeniu". - Jest końcówka roku, przygotowujemy budżet, wchodzą nowe rozwiązania prawne dotyczące systemu podatkowego. On (minister Morawiecki - red.) będzie miał w tej chwili więcej narzędzi w ręku, co daje mu tez większe szanse na skoordynowanie  całej polityki gospodarczej - wyliczała premier Beata Szydło.

 

Co będzie z osobami ze strony Misiewicze.pl? - "Powstanie specjalna agencja, która stworzy jasne zasady"

 

- Wchodzi pani na stronę Misiewicze.pl? - zapytała Dorota Gawryluk nawiązując do krytyki z jaką ekipa rządząca spotkała się po ujawnieniu licznych przypadków obsadzania stanowisk w spółkach Skarbu Państwa osobami niekompetentnymi. - Jest pełna determinacja z mojej strony, również ze strony kierownictwa  PiS, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żebyśmy stworzyli system, który będzie takie patologie, które były przez naszych poprzedników tolerowane – żeby z tym po prostu skończyć - powiedziała przyznając, że stronę Misiewicze.pl zna, bo czasami bywa na Twitterze. 


Premier wyjawiła, że to właśnie z tego powodu została przyspieszona likwidacja Ministerstwa Skarbu i dlatego tworzony jest nowy system nadzoru nad majątkiem i spółkami Skarbu Państwa.  - Powstanie agencja zarządzana przez menedżera, będzie w jakiś sposób nadzorowana przez premiera, ale to będzie niezależny podmiot  - wyjaśniała zapewniając, że szefem agencji nie będzie polityk. - Będzie miął za zadanie stworzenie jasnych i przejrzystych zasad wyłaniania kandydatów do rad nadzorczych - mówiła. 

 

Zapowiedziała też, że do zadań agencji będzie należało stworzenie systemu nadzoru nad środkami wydawanymi w spółkach na marketing, promocję i usługi zewnętrzne. - Tym wszystkim będzie się zajmowała ta agencja, natomiast poszczególne spółki Skarbu Państwa będą podlegały oczywiście ministrom resortowym - dodała premier. 

 

 

 

Dlaczego nie głosowała ws. ustawy liberalizującej przepisy aborcyjne? - "Bo to była propagandowa akcja polityczna"

 

Premier pytana dlaczego wyjęła kartę podczas głosowania nad obywatelskim projektem ustawy liberalizującej przepisy aborcyjne, skoro obywatelskie projekty, zgodnie z zapowiedziami PiS, miały być kierowane do drugiego czytania stwierdziła: - Szanuję oczywiście projekty obywatelskie. Rzeczywiście mówiliśmy o tym, że projekty obywatelskie są dla nas ważne i one powinny trafiać do debaty w Sejmie i tam powinny być procedowane. Jestem jak najbardziej "za". Natomiast są oczywiście trudne wybory, takie momenty, kiedy wybór jest niesłychanie trudny, szczególnie te wybory, które dotyczą sumienia - powiedziała Szydło.


- Gdybym miała przekonanie, że ten projekt obywatelski nie był projektem politycznym, złożonym tylko i wyłącznie po to, żeby przeprowadzić propagandową akcję polityczną, to być może nie miałabym takiego wahania - dodała premier. Podkreśliła, że niestety bardzo wrażliwy temat wymagający ogromnego namysłu, rzeczowej debaty najlepiej w gronie ekspertów, został przez środowiska lewicowe wykorzystany politycznie.


Premier oceniła, że dyskusja w Sejmie nad tym projektem byłaby zamieniona w akcję polityczną. Jej zdaniem warto zastanowić się, czy "na jakiejś płaszczyźnie, na gremium być może organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, taką rzetelną i spokojną debatę odbyć".


Sejm w piątek skierował do dalszych prac w komisji projekt komitetu "Stop aborcji" przewidujący bezwzględny zakaz aborcji, a odrzucił projekt liberalizujący przepisy aborcyjne, przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety".

 

Polsat News