Janda odwołała poniedziałkowy spektakl. Przez ogólnopolski strajk kobiet

Polska
Janda odwołała poniedziałkowy spektakl. Przez ogólnopolski strajk kobiet
Radio ZET

Aktorka wyjaśniła, że postanowiła "solidarnie przyłączyć się do jednodniowego Strajku Kobiet Polskich, zorganizowanego w proteście przeciwko zamachowi na ich życie, prawa i wolność".

Oświadczenie w tej sprawie Janda opublikowała na swoim profilu na Facebooku i poprosiła o "zrozumienie".

 

"Kasy teatrów będą zwracać pieniądze za bilety, oczywiście pracownicy Fundacji postarają się zadzwonić do tych z Państwa, którzy mają bilet na ten dzień i zaproponować także inne terminy, jak zwykle w takich wypadkach. Wysyłam pozdrowienia i ukłony" - napisała.

 

 

Sejm pracuje nad projektem zakazującym aborcji

 

Protest, w którym Janda weźmie udział, to Ogólnopolski strajk kobiet, w którym uczestnictwo do tej pory na Facebooku zadeklarowało 50 tys. osób - głównie kobiet, choć zdarzają się także mężczyźni.

 

Osoby protestujące tego dnia wezmą urlop na żądanie lub skorzystają z innej formy, dzięki której będą mieli tego dnia wolne i tym samym możliwość czynnego udziału w proteście.

 

Strajk to odpowiedź na działania Sejmu. W ubiegły piątek posłowie odrzucili w pierwszym czytaniu liberalny projekt komitetu "Ratujmy kobiety". Jednocześnie do prac w komisji skierowano projekt zaostrzający prawo dotyczące aborcji.

 

Z kolei skierowany do komisji sejmowej projekt ustawy o in vitro uniemożliwia zapłodnienie więcej niż jednej żeńskiej komórki rozrodczej w przypadku danej pacjentki. Od zapłodnienia pozaustrojowego do umieszczenia komórki rozrodczej w ciele kobiety nie może ponadto minąć więcej niż 72 godziny. 

 

Aborcja uratowała Jandzie życie 

 

O swoich doświadczeniach związanych z przerywaniem ciąży Krystyna Janda mówiła rano w Radiu Zet.

 

 

- Dwa razy w życiu byłam w takiej sytuacji, że gdyby mi nie pomogli lekarze, to bym nie żyła. Dzisiaj gdyby mi się to zdarzyło, to by mnie nie było. To lekarze uratowali mi życie. A dzisiaj według tej ustawy (zaostrzającej przepisy aborcyjne - przyp. red.) nikt by mi nie pomógł. Gdybym chciała działać zgodnie z tą ustawą, to bym już nie żyła. Moja ciąża była zagrożeniem życia - powiedziała.

 

polsatnews.pl, Radio Zet 

pr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze