Jak poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera, miało do tego dochodzić przy fikcyjnym obrocie metalami szlachetnymi.

 

Według prokuratury, oskarżony reprezentując - jako prezes zarządu - jedną z zielonogórskich spółek, w składanych urzędowi skarbowemu deklaracjach VAT-7 rozliczał fikcyjne czynności dokumentujące sprzedaż metali szlachetnych, które w rzeczywistości nie miały miejsca.

 

Rok na karuzeli

 

- W ten sposób kierowana przez niego spółka otrzymywała zwrot nienależnego podatku VAT. W toku śledztwa ustalono, że proceder trwał od 1 lipca 2011 roku do 31 marca 2012 - powiedział rzecznik prokuratury.

 

Oprócz oszustw podatkowych, oskarżonemu zarzucono, że w tym samym czasie nie prowadził w siedzibie spółki ksiąg rachunkowych oraz innych czynności ewidencyjnych, do których prowadzenia zobowiązywała go ustawa oraz wystawiał fikcyjne i fałszywe faktury, którymi posługiwał się i które były m.in. przedkładane organom podatkowym.

 

Według śledczych 48-latek nie składał również w sądzie gospodarczym i urzędzie skarbowym wymaganych prawem rocznych sprawozdań finansowych, opinii biegłego rewidenta czy odpisu uchwały organu zatwierdzającego sprawozdanie finansowe i podział zysku.

 

Rzecznik dodał, że to jedna z największych (kwotowo) tego typu spraw gospodarczych, nad jaką pracowali w ostatnich latach prokuratorzy z okręgu zielonogórskiego i inspektorzy Lubuskiego Urzędu Skarbowego.

 

PAP