W piątek projekt komitetu "Stop aborcji" przewidujący bezwzględny zakaz aborcji Sejm skierował do dalszych prac w komisji. Posłowie odrzucili natomiast projekt liberalizujący przepisy aborcyjne przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety".

 

- Chciałem zaprosić wszystkie podmioty na lewicy do współpracy i prosić o pomoc w zbieraniu podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie aborcji - powiedział wcześniej  lider SLD Włodzimierz Czarzasty.

 

Zdaniem wiceprzewodniczącego SLD Tomasza Treli w polskim parlamencie wydarzyła się "rzecz najgorsza, jeśli chodzi o prawa do aborcji".  - Wszyscy dokładnie pamiętamy zapowiedzi PiS w kampanii wyborczej, kiedy zapowiadano, iż żaden projekt obywatelski nie zostanie "zmielony", że zostanie przekazany do dalszej pracy w komisjach. Okazało się zupełnie inaczej - mówił w niedzielę w Łodzi.

 

Według niego takimi działaniami PiS segreguje społeczeństwo, bo szanuje jedynie wolę jego "fanatycznych, skrajnych prawicowych bojówek".

 

Każdy powinien móc się wypowiedzieć w referendum

 

Według polityków Sojuszu należy zrobić wszystko, aby ten ważny dla Polaków temat został poddany pod ogólnopolską debatę, pod referendum ws. prawa do aborcji; aby każdy miał prawo wypowiedzieć się, jak ta dziedzina życia ma zostać uregulowana. SLD zainicjował już zbieranie podpisów ws. referendum. Teraz - jak mówił Trela - należy zrobić wszystko, aby udało się zebrać wymaganych, co najmniej pół miliona podpisów, by sprawą zajął się Sejm.

 

Trela zwrócił uwagę, że akcja nie musi być firmowana przez Sojusz, może być firmowana przez środowiska lewicowe, przez wszystkie Polki i Polaków, którzy chcą, aby "prawo do aborcji funkcjonowało w stanie obecnym, albo, żeby było bardziej liberalne".

 

- Zapraszamy wszystkich do współpracy, bo jeżeli chcemy zatrzymać to, co wydarzyło się w piątek w polskim parlamencie, musimy zebrać pół miliona podpisów. Musimy jeszcze raz zmierzyć się z Jarosławem Kaczyńskim  - apelował.

 

"Przegrana bitwa ale nie wojna"

 

Według przewodniczącej SLD w woj. łódzkim Małgorzaty Niewiadomskiej-Cudak "została przegrana bitwa, ale nie wojna o prawa kobiet". Podobnie jak Trela i ona zaapelowała o wsparcie w zbieraniu podpisów.

 

- Zwracamy się do wszystkich sił politycznych, do organizacji i stowarzyszeń liberalnych - wspierajcie nas w zbieraniu podpisów pod referendum. To jest nasza wspólna sprawa. Stwórzmy możliwość wypowiedzenia się wszystkim - stwierdziła.

 

Przypomniała, że Polska była jednym z pierwszych europejskich krajów, które wprowadziły pełne prawo wyborcze dla kobiet. Teraz - jak mówiła - kobieta staje się elementem walki o embrion, który "nie jest osobą, nie odczuwa pragnień, lęku ani radości".

 

PAP, polsatnews.pl