Władze sprecyzowały, że cztery kobiety zginęły, gdy sprawca otworzył ogień w dziale makijażu sklepu Macy's. Nie wiadomo, gdzie przebywał mężczyzna, który również został ranny, a następnie zmarł.

 

Sprawca, który otworzył ogień do osób robiących zakupy, zbiegł. Po raz ostatni widziano go, gdy udawał się pieszo w kierunku autostrady międzystanowej nr 5. Trwają jego poszukiwania; ewakuowano pobliski stadion, na którym licealiści rozgrywali mecz futbolowy.

 

Do strzelaniny doszło w godzinach, gdy w galerii handlowej w Burlington było wielu kupujących. Sprawca zbiegł jeszcze przed pojawieniem się policji - wyjaśnił Francis.

 

Motywy zbrodni nie są znane

 

Sprawcy, który uzbrojony był w karabin "typu myśliwskiego", poszukuje FBI i policja z psami wspierana przez śmigłowiec - podał Francis i zaapelował do mieszkańców Burlington, by nie wychodzili w miarę możliwości z domów.

 

Biuro FBI w Seattle przekazało, że "nie posiada informacji, z których wynikałoby, że planowane są kolejne ataki w stanie Waszyngton"; komunikat FBI nie zawiera jednak żadnych dodatkowych wyjaśnień czy szczegółów.

Motywy zbrodni pozostają nieznane. Według policji napastnik działał w pojedynkę.

 

Reuters przypomina, że niespełna tydzień wcześniej doszło do masakry w miejscowości St. Cloud w stanie Minnesota, gdzie mężczyzna w mundurze prywatnej firmy ochroniarskiej zranił nożem osiem osób w centrum handlowym Crossroads Mall. Napastnik został zastrzelony.

 

Według propagandowej agencji prasowej dżihadystów Amak był on bojownikiem Państwa Islamskiego (IS). Według tego źródła "żołnierz Państwa Islamskiego" działał w odpowiedzi na apel o "atakowanie obywateli państw należących do koalicji krzyżowców".

 

PAP