Premier Beata Szydło powiedziała w piątek, że w przyszłym tygodniu poinformuje o zmianach w rządzie, nie tylko personalnych, ale też systemowych.

 

- Inne będą oczekiwania i odczucia społeczne, zupełnie inne decyzje Jarosława Kaczyńskiego - ocenił Sawicki. Dodał, że "on czym innym będzie się kierował niż wizerunek zewnętrzny". - Tam jest przede wszystkim wierność, zakon PC (Porozumienie Centrum - red.) to sprawa najważniejsza - stwierdził.

 

Pierwsze dymisje

 

- W moim odczuciu na pierwszy rzut powinien polecieć minister Szałamacha. Widać, że nie jest gotowy na spełnienie obietnic wydatkowych tego rządu w przyszłym roku. Nie poprawił ściągalności podatków, by zapewnić środki na "500 +" i nowe pomysły socjalne. Tego ministra z pewnością już po zmianie nie będzie - ocenił Sawicki. Jego zdaniem duże szanse na odejście ma też minister Radziwiłł.

 

- Dwóch jeszcze bym stawiał takich żelaznych kandydatów, ale ich nie pozwoli odwołać Jarosław Kaczyński. To jest minister środowiska i minister rolnictwa - przyznał polityk. Wyjaśnił, że minister środowiska odejść powinien "za cały bałagan związany nie tylko z puszczą, ale także z kwestiami własnego majątku i wizerunku dla rządzących i całego rządu".

 

- Minister rolnictwa jaki jest, każdy widzi. Mieliśmy obiecane kwestie z podwojeniem dopłat i będą, ale tylko dwa razy wypłacane, w tej samej wysokości. Mocno zapowiadał kwestie walki z pomorem. Przez osiem miesięcy nic nie robił - podsumował Sawicki.

 

Kto na ich miejsce?

 

Pytany o to, kto może pojawić się na miejsce tych ministrów odpowiedział, że kolejka jest duża. - Sam klub PiS jest duży. Poseł Latos to przyszły minister zdrowia. Minister rolnictwa to żelazny kandydat Krzysztof Arganowski, ale on nie ma żadnego poparcia u Jarosława Kaczyńskiego, więc płonne nadzieje, że tę funkcję obejmie - dodał.

 

Dodatkowo stwierdził, że "jeśli chodzi o Brudzińskiego, to raczej wróżę mu karierę marszałka". - Prędzej czy później mandat marszałka Kuchcińskiego w oczach PiS wygaśnie - ocenił poseł PSL.

 

"Prawdziwym premierem jest Jarosław Kaczyński"

 

Sawicki zastanawiał się, dlaczego wszystkie dymisje nie zostały dokonane przy okazji dymisji ministra skarbu Dawida Jackiewicza. - Moim zdaniem pani premier Szydło nie była na to gotowa i nie miała żadnego sygnału ze strony Kaczyńskiego. Dwa dni temu było spotkanie na Nowogrodzkiej, być może wtedy zostały wydane rozkazy - ocenił.

 

- Pani premier nie jest tak naprawdę premierem, mówił o tym lepiej znający PiS Ludwik Dorn. To jest broszka w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Premierem jest de facto Jarosław Kaczyński, on wszystko ustawia. Ma świetne usprawiedliwienie, bo nie bierze za to żadnej odpowiedzialności - dodał.

 

"Odrzucić oba projekty" ws. aborcji

 

W czwartek posłowie dyskutowali na temat dwóch obywatelskich projektów dotyczących aborcji: komitetu "Stop aborcji" oraz komitetu "Ratujmy kobiety". - Należy odrzucić oba projekty - stwierdził Sawicki.

 

- Nie powinno się stwarzać bałamutnego wrażenia, tak jak chce to zrobić PiS, że pracuje nad obywatelskimi projektami. Wiemy doskonale, że PiS odrzuci projekt liberalizujący, tylko nie dziś, dopiero po kilku miesiącach prac w komisji, dając nadzieję i paliwo do dyskusji, która przykryje inne ważne tematy. Wiadomym jest, że w kwestii projektu zaostrzającego warunki aborcji prawdopodobnie kwestia aborcji eugenicznej będzie zaostrzona. To wszystko jest jasne i w kuluarach posłowie PiS mają odwagę to powiedzieć, nie mieli odwagi powiedzieć tego wczoraj z trybuny sejmowej - podsumował.

 

Polsat News