Obie demonstracje zgromadziły w sumie kilkaset osób, które rozdziela kordon policjantów.

 

Uczestnicy "czarnego protestu" apelują o odrzucenie projektu przewidującego bezwzględny zakaz przerywania ciąży.

 

- To okrutne i nieludzkie prawo będzie zagrażało każdej z nas. Nie chcemy żyć w kraju, w którym przy łóżku ciężarnej kobiety czuwają policjant i prokurator, gdzie każde poronienie kończy się śledztwem, gdzie zgwałcone dziewczynki zmuszane są do rodzenia dzieci swoich gwałcicieli - mówiły sympatyczki Partii Razem, która zorganizowała pikietę.

 

Demonstranci trzymają transparenty, na których można przeczytać: "Moje ciało, mój wybór". Skandują hasła: "Razem przeciw fanatykom", "Godność, zdrowie, bezpieczeństwo-gdzie jest wasze bezpieczeństwo".

 

Kontrmanifestacja pro-life

 

Pikiecie towarzyszy kontrdemonstracja popierająca obywatelski projekt, zgłoszony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji". Przewiduje on całkowity zakaz aborcji oraz kary za spowodowanie śmierci dziecka poczętego. Pod tym projektem podpisało się ponad 450 tys. osób.

 

Członkowie i sympatycy ruchów pro-life trzymają transparenty z hasłami: "Tak dla życia", "Aborcja zabija".

 

prolife

 

Projekt łagodzący przepisy

 

Pod obywatelskim projektem, przygotowanym przez "Ratujmy Kobiety", liberalizującym przepisy dotyczące aborcji złożono ponad 215 tys. podpisów. Projekt przewiduje prawo kobiety do przerwania ciąży do końca 12. tygodnia; później aborcja byłaby dopuszczalna w tych samych przypadkach, w jakich jest dozwolona obecnie.

 

W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

 

PAP; Fot: PAP/Leszek Szymański