Pułkownik podkreślił, że jednostka utrzymuje dobre relacje z innymi formacjami mundurowymi.

 

Jak dodał, brygada "nieustannie, w pocie czoła, szkoli się na wielu kierunkach, doskonaląc swoje żołnierskie umiejętności" i "wszyscy razem i z osobna ciężko pracują na dobre imię brygady".

 

Popis siły wojskowych

 

W ubiegłym tygodniu trzej oficerowie, płk. Piotr B., zastępca dowódcy 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej oraz ppłk. Arkadiusz K. - dowódca 1 batalionu zmechanizowanego z Orzysza i jego zastępca mjr Robert J., wszczęli awanturę w restauracji luksusowego hotelu w Giżycku. Po tym, gdy jeden z żołnierzy zaatakował barmana obsługa hotelu wezwała policję.

 

Na miejsce przyjechał tzw. patrol mieszany tzn. policjantka ze strażnikiem miejskim. Gdy policjantka zobaczyła, że awanturę wszczęło trzech rosłych mężczyzn wezwała posiłki - przyjechał patrol złożony z policjantki i policjanta. Podczas wyprowadzania awanturujących się mężczyzn z restauracji na korytarzu zaatakowali oni policjantów. W efekcie funkcjonariusze użyli gazu i zakuli awanturujących się w kajdanki. W czasie interwencji policjanci doznali urazów kończyn i żeber, przebywają na zwolnieniach lekarskich.

 

Wszyscy awanturujący się żołnierze byli pijani, mieli od 1,2 do 2 promili alkoholu. W miniony piątek giżycka prokuratura przedstawiła im zarzuty. Robert J. usłyszał zarzut znieważenia policjantów (grozi za to do 2 lat więzienia), Arkadiusz K. znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza i osoby prywatnej, a Piotr B. - znieważenia i naruszenia nietykalności policjantów, za co grozi 3 lata pozbawienia wolności.

 

Wojskowi po przesłuchaniach i wpłaceniu kaucji (od 7 do 15 tys. zł) wrócili do domów.

 

Za incydent z udziałem oficerów 15 GBZ policjantów przeprosił dowódca tej jednostki, a wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński, który w sobotę odwiedził policjantów zapewniał, że ten incydent nie wpłynie na dobre stosunki i współpracę między resortami MSWiA oraz MON.

 

polsatnews.pl, PAP