Prace nad stworzeniem urządzenia będącego połączeniem motocykla i helikoptera trwają od 3 lat.


"Impulsem do realizacji projektu Hoverbike’a była chęć stworzenia odpowiednika latającego skutera z filmu "Gwiezdne Wojny". Hoverbike Raptor jest połączeniem motocykla z helikopterem. Osoba poruszająca się nim będzie siedziała w pozycji zbliżonej jak na obecnych motocyklach. Sterowanie odbywa się przy pomocy kierownicy przypominającej kierownicę motocyklową oraz układu czujników, który zapewnia intuicyjnie prowadzenie maszyny" - napisali twórcy.


Pojazd ma dwa śmigła główne nośne oraz dodatkowe służące do manewrowania. Główne śmigła napędza silnik spalinowy, pozostałe napędzane są silnikami elektrycznymi zasilanymi z generatora zintegrowanego z silnikiem spalinowym.


- Prototyp ma być gotowy na koniec roku. Jeśli wszystko dobrze dobrze pójdzie, to w połowie przyszłego roku ma trafić do produkcji. Cena wynosi 65 tys. dolarów, czyli ok. 250 tys. zł  - powiedział w polsatnews.pl jeden z twórców projektu Bartosz Bączek.

 

Hoverbike


Dla rozrywki i dla służb


Według twórców, Raptora mogą kupić zarówno indywidualni klienci, którzy będą używać pojazdu dla rozrywki, jak i - z dodatkowym wyposażeniem - może być maszyną używaną przez służby ratunkowe, straż pożarną, policję czy wojsko.


Zasięg maszyny wyniesie ok. 150 kilometrów, szybkość maksymalna (liniowa) to 110 kilometrów na godzinę. Długość to 4,9 metra, a szerokość 1,8 metra.


Pierwsza wersja przygotowywana na rynek amerykański będzie z ograniczeniem wysokości wznoszenia do 3,7 metra. Jest to wysokość, do której pionowzlot nie wymaga w USA certyfikatu na wehikuł latający. W innych krajach wysokość lotu będzie zależała od państwowych regulacji w tym zakresie.


- Jest duże zainteresowanie pojazdem wśród ludzi uprawiających sporty ekstremalne. Prawdopodobnie będziemy produkować kilkadziesiąt sztuk rocznie. Celujemy głównie w rynki zagraniczne, szczególnie w USA i kraje Bliskiego Wschodu - dodał Bartosz Bączek. 

 

polsatnews.pl, dziennik.pl