- Ja dłużej w partii, gdzie łamane są zasady demokracji, która popełnia ciężkie błędy, w partii, z której wyrzucono trzech wybitnych posłów bez uzasadnienia i właściwie w partii, która delikatnie bardzo mówiąc walcząc o demokrację w Polsce nie przestrzega tej demokracji u siebie, w takiej partii długo się męczyłem i w takiej partii ja być nie chcę - wyjaśnił swoje odejście Niesiołowski.

 

W lipcu z Platformy Obywatelskiej zostali wykluczeni Jacek Protasiewicz, Stanisław Huskowski i Michał Kamiński. Stefan Niesiołowski wystosował wówczas list protestacyjny do władz partii, który podpisało 30 osób. - Pan Schetyna ten list zlekceważył, odbył jakieś rozmowy dyscyplinujące. Ja mu miałem do powiedzenia tyle, że się nie pogodzę z tą decyzją. Daliśmy mu do początku września czas. Pan Schetyna nie raczył zareagować - powiedział polityk.

 

Schetyna "namawia do występowania" z partii

 

Niesiołowski powiedział, że Grzegorz Schetyna to "pierwszy przewodniczący, którego zna, który namawia do występowania". - Ciągle powtarza, że komu się nie podoba, to może odejść. Ja dziękuję bardzo - dodał.

 

Ocenił również, że nie sądzi, aby lider PO bardzo zmartwił się jego odejściem z Platformy.

 

- Po roku widać że Schetyna się nie nadaje. Dla dobra Polski i PO on powinien odejść. Ale nie odejdzie, bo tyle poświęcił czasu i tyle intryg wykonał - dodał Niesiołowski.

 

Platforma bliska utraty władzy w Warszawie

 

Prezydent Warszawy po zarządzie PO 9 września poinformowała, że do dyspozycji oddał się wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który w stołecznym ratuszu odpowiadał za sprawy reprywatyzacji. Później został odwołany. Prezydent odwołała również drugiego ze swych zastępców - Jacka Wojciechowicza, który w ratuszu nadzorował inwestycje. Powodem dymisji - jak mówiła Gronkiewicz-Waltz - był "słaby wynik".

 

Niesiołowski ocenił ten epizod jako "fatalny". - Wyrzucenie nic niewinnego prezydenta Wojciechowicza w kontekście reprywatyzacji, z którą on nie ma żadnego związku, to droga do referendum i utraty władzy w Warszawy przez Platformę - stwierdził.

 

"Absolutna dyktatura" PiS

 

Niesiołowski skomentował również działalność polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Stwierdził, że "każdy dzień rządów Kaczyńskiego, to są ciężkie straty dla Polski". Dodał, że "trzeba odsunąć tę klikę, która niszczy i niezwykle szkodzi Polsce". - I żeby te straty przerwać, i tych łapczywych na stanowiska ludzi powyrzucać, należy stworzyć jedną listę – dodał.

 

- Tam jest absolutna dyktatura i ta dyktatura się skończy. Być może Kaczyńskiego wywiozą na taczkach z budynku przy Nowogrodzkiej. Razem z palmą i dywanem – stwierdził.

 

Walka "najbardziej skuteczna i ostra"

 

Stefan Niesiołowski dołączył do projektu Jacka Protasiewicza o nazwie Europejscy Demokraci. W składzie nowego koła poselskiego znajdują się jeszcze wyrzuceni wcześniej z PO Stanisław Huskowski i Michał Kamiński. - Dzisiaj wspólnie z KOD budujemy wielką koalicję przeciwko PiS. Walczymy o demokrację w Polsce i chcemy to robić najbardziej skutecznie i ostro - skomentował polityk.

 

Pytany o to, czy możliwy jest powrót Donalda Tuska do polskiej polityki i zaangażowanie się na przykład w taką koalicję odpowiedział: - O to trzeba zapytać Tuska. Są spekulacje: Donald Tusk na prezydenta, ale to szkodliwe spekulacje. Ciekawa jest rzecz, że bardzo chętnie mówi o tym pan Schetyna, który delikatnie mówiąc przyjacielem pana Tuska nie był. Ja oczywiście nie chcę za niego mówić, ale rola jego w polityce polskiej absolutnie nie jest skończona - ocenił Niesiołowski.

 

Polsat News