W drugiej turze wyborów prezydenckich 22 maja kandydat opozycyjnej prawicowo-populistycznej Austriackiej Partii Wolności (FPOe) Norbert Hofer przegrał różnicą niespełna 31 tys. głosów z popieranym przez polityczną lewicę byłym przywódcą austriackich Zielonych Alexandrem Van der Bellenem. Na wniosek FPOe austriacki Trybunał Konstytucyjny nakazał 1 lipca ponowne przeprowadzenie głosowania we wszystkich okręgach w następstwie naruszenia przepisów służących zabezpieczeniu przed manipulacjami wyborczymi.

 

Rozpadające się karty do głosowania

 

Sprawa dodatkowo skomplikowała się na początku września po ujawnieniu, że wśród kart odebranych już przez wielu zamierzających głosować pocztą wyborców są i takie, które po ich wypełnieniu i zaklejeniu zaczynają się rozpadać. Uznano wtedy, że jest za mało czasu na pełną wymianę wadliwych kart przed wyznaczonym na 2 października głosowaniem, i postanowiono je opóźnić.

 

Partia Hofera liderem sondaży

 

Przesunięcie terminu wyborów poparli w Radzie Narodowej współrządzący socjaldemokraci i ludowcy (chadecy), jak również Zieloni oraz liberalny ruch NEOS (Nowa Austria). Przeciw była postulująca zlikwidowanie bądź przynajmniej gruntowne zreformowanie głosowania pocztą FPOe oraz optujące za wystąpieniem ze strefy euro ugrupowanie Team Stronach austriacko-kanadyjskiego miliardera Franka Stronacha.

 

FPOe od dłuższego czasu znacznie wyprzedza w sondażach pozostałe austriackie partie, ciesząc się poparciem około jednej trzeciej elektoratu. W swym programie eksponuje potrzebę zaostrzenia polityki imigracyjnej.

 

PAP