Gospodarstwo o powierzchni blisko 1 hektara w Pluskach w gm. Stawiguda należało do Marii Murawskiej, która w 1981 r. wyjechała na stałe do RFN. Decyzją ówczesnego naczelnika gminy nieruchomość po wyjeździe właścicielki przeszła na rzecz państwa, a potem przejęła ją gmina, która następnie sprzedała grunt za 422 tys. zł.

 

Wojewoda uznał nieważność przejęcia

 

W 2005 r. wojewoda warmińsko-mazurski stwierdził nieważność decyzji o przejęciu siedliska w Pluskach przez Skarb Państwa i to stało się podstawą do starań o zwrot mienia przez trzech spadkobierców właścicielki: jej męża i dwóch synów.

 

Jak powiedział w uzasadnieniu poniedziałkowego wyroku sędzia Rafał Kubicki, gdyby na tym poprzestać, to trzeba by uznać, że gmina - sprzedając ziemię - wzbogaciła się bez podstawy prawnej. Wtedy - jak przyznał - należałoby zasądzić powodom po jednej trzeciej ceny uzyskanej przez gminę przy sprzedaży ziemi.

 

W ocenie sądu nie jest to jednak możliwe ze względu na decyzję z 1996 r. o komunalizacji tego mienia. W tym dokumencie ówczesny wojewoda w imieniu Skarbu Państwa nieodpłatnie przekazał nieruchomość w Pluskach gminie Stawiguda, mimo że z prawnocywilnego punktu widzenia nie był uprawiony do rozporządzania tym gruntem.

 

Jak wynika z uzasadnienia wyroku, sąd w sprawie cywilnej, zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 2007 r., jest związany decyzją komunalizacyjną, dopóki funkcjonuje ona w obrocie prawnym.

 

Komunalizacja nie blokuje procesu

 

Olsztyński sąd przyznał, że obecnie toczy się postępowanie administracyjne ws. stwierdzenia nieważności tej decyzji z 1996 r. Uznał jednak, że sprawa cywilna o odszkodowanie za nieruchomość w Pluskach toczy się już zbyt długo, by odraczać ją po raz kolejny. Dlatego w poniedziałek oddalił pozew.

 

Jak mówił sędzia Kubicki, jeśli powodowie uzyskają korzystny dla siebie wynik postępowania administracyjnego, to być może w kolejnej instancji również wyrok o odszkodowanie będzie dla nich korzystny.

 

Pełnomocnik spadkobierców dawnej właścicielki gospodarstwa w Pluskach mec. Wojciech Wrzecionkowski powiedział, że złoży apelację. Zaznaczył, że poczeka do zakończenia postępowania administracyjnego i stwierdzenia nieważności decyzji komunalizacyjnej z 1996 r. Jak mówił, jest przekonany, że wówczas wyrok o odszkodowanie w kolejnej instancji sądu będzie korzystny dla jego klientów.

 

Późni przesiedleńcy chcą zwrotu ojcowizny

 

Ta sprawa jest jedną z kilku toczących się przed sądami na Warmii i Mazurach, które dotyczą zwrotu mienia albo odszkodowań za nieruchomości pozostawione po wyjeździe do RFN przez tzw. późnych przesiedleńców.

 

Najgłośniejszą była sprawa Agnes Trawny, która kilka lat temu ubiegała się o zwrot gospodarstwa w Nartach koło Szczytna. Sądy - Rejonowy w Szczytnie i Okręgowy w Olsztynie - odmówiły jej zwrotu mienia, natomiast Sąd Najwyższy przyznał jej rację i nakazał zwrot gospodarstwa.

 

Jednak o sporne nieruchomości ubiegają się także Lasy Państwowe, które wytaczają sprawy dawnym przesiedleńcom z Warmii i Mazur i przejmują własność ich nieruchomości leśnych, odzyskane przez nich wcześniej od Skarbu Państwa na drodze sądowej.

 

Chodzi o nieruchomości leśne, które w latach 60., 70. i 80. XX w. zostały pozostawione przez przesiedleńców z Warmii i Mazur, gdy wyjeżdżali oni na stałe do Niemiec. Gdy było to możliwe, dawni mieszkańcy zaczęli je na drodze sądowej odzyskiwać od Skarbu Państwa.

 

Lasy Państwowe odbierają zadrzewienia

 

Mimo, iż przesiedleńcy zostali wpisani do ksiąg wieczystych jako właściciele nieruchomości, Skarb Państwa reprezentowany przez Lasy Państwowe zaczął składać wnioski dotyczące stwierdzenia zasiedzenia własności nieruchomości leśnych. Taki tryb pozwala na uzyskanie statusu właściciela nieruchomości, którą się posiada pod warunkiem upłynięcia określonego przepisami czasu.

 

PAP