Petru podkreślił, że ma nadzieję, że pod wpływem presji, jaką m.in. Nowoczesna wytworzyła akcją "#Misiewicze” "PiS część tych osób zwolni".

 

- Dostaliśmy ok. 600 zgłoszeń o osobach, które dzięki PiS-owi objęły stanowiska, każde nazwisko jest weryfikowane. Sitwa pisowska rozlała się po całym kraju. Kaczyński o tym wiedział i dawał przyzwolenie. Powiedział: niech się nachapią, bo teraz jest nasze. Tak bezczelnie jeszcze nikt nie obsadzał – powiedział Petru. Dodał, że "wszystkie wcześniejsze partie robiły skok na spółki skarbu państwa, ale dzisiaj mamy sytuację, że to są osoby zupełnie nieprzygotowane, niekompetentne i to pokazuje, jaka jest żądza władzy, rządza pieniądza u osób, które tylko po to są w PiS".


"Państwowych firm jest za dużo"


Zdaniem lidera Nowoczesnej "państwowych firm jest za dużo i potrzebna jest istotna prywatyzacja". - Nie widzę powodu, żeby PKO BP było dalej bankiem państwowym, żeby LOT miał takie duże udziały państwa, bo Polacy latają samolotami, a nie LOT-em - tłumaczył Petru. - Ważne, żeby spółka była zdrowa, żeby nie trzeba było do niej dopłacać, żeby była bezpieczna - dodał.


Zaznaczył, że kryteria obsadzania stanowisk w państwowych spółkach powinny być "jasne i przejrzyste", a cały proces "maksymalnie transparentny".


"Dobrze by było, żeby homoseksualiści nie musieli się wstydzić, ale nie muszą się obnosić"


Zapytany o coming out jednego ze współzałożycieli i liderów Nowoczesnej  Pawła Rabieja, który w programie "Pociąg do polityki" w Polsat News wyznał, że jest gejem, Petru powiedział,  że "dobrze się stało". - Jeśli tak jest, to najgorszą sytuacją jest to ukrywać, bo człowiek musi całe życie funkcjonować w ukryciu - dodał.


Lider Nowoczesnej zwrócił uwagę, że "forma tego coming outu była bardzo przyjazna". - Nie zrobił z tego wielkiego halo. Zadzwoniłem i pogratulowałem mu. Nie ma w tym żadnego pomysłu politycznego – zaznaczył Petru. - Dobrze byłoby, żeby ludzie w Polsce, którzy mają odmienną orientację seksualną, nie musieli się tego wstydzić, co nie znaczy, że muszą się z tym obnosić - dodał.


Podkreślił, że Nowoczesna jest zwolennikiem związków partnerskich, ale ma "świadomość, że tego typu inicjatywy zostałyby od razu odrzucone nie tylko przez większość parlamentarną, ale też przez dużą część opozycji". - Mogę obiecać, że kiedy przejmiemy władzę, wprowadzimy ustawę o związkach partnerskich - zapowiedział Petru.


Możliwa koalicja z PO


- Albo będziemy tak silni jako Nowoczesna, że będziemy w stanie sami z PiS-em wygrać, albo będzie tak, że 25 proc. Nowoczesna, 15 proc. PO, to będziemy szukać porozumienia koalicyjnego po to, żeby nie ziścił się najczarniejszy scenariusz, ale musimy się dogadać na poziomie minimum programowego, ale to dopiero przed wyborami - powiedział Petru. Nie wykluczam koalicji, ale wolałbym mieć czystą sytuację i nie brać odpowiedzialności za rządy PO i za to, co teraz robią, bo nie ze wszystkim się zgadzam – dodał.


- Rywalizację można wygrać na dwa sposoby. Albo w walce bokserskiej, czego nie byłbym zwolennikiem, bo co z tego, że on leży, jak i ja mam siniaki, albo w biegu, gdzie ewidentnie widać, kto jest pierwszy, kto drugi – powiedział Petru o relacji z Grzegorzem Schetyną.

 

Polsat News