19-letni Hurkacz (nr 329. w rankingu ATP) po raz pierwszy w karierze zmierzył się ze starszym o siedem lat Struffem (67.).

 

Waga ostatniego, piątego pojedynku sprawiła, że obaj zawodnicy przystąpili do niego bardzo zmobilizowani. Wrocławianin jako pierwszy zaliczył przełamanie i prowadził 2:0. Na odpowiedź Niemca nie trzeba było długo czekać. W piątym gemie Polak obronił trzy "break pointy". Od stanu 4:4 obaj zawodnicy mieli kłopoty z utrzymanie podania, efektem czego były cztery przełamania z rzędu. Końcówka tie-breaka należała do wyżej sklasyfikowanego z tenisistów.

 

Podwójne błędy Hurkacza

 

Bolączką Hurkacza były podwójne błędy serwisowe - w pierwszej partii miał ich aż osiem, a w całym meczu 15. W kolejnym secie ponownie dobrze zaczął - miał przewagę 2:0, później jednak do końca spotkania dominował już znacznie bardziej doświadczony rywal.

 

Na początku trzeciej odsłony nastolatek obronił "break pointa" i zachęcał polskich kibiców do wzmożonego dopingu. Starał się także mobilizować samego siebie. Nie był jednak w stanie przeciwstawić się pewnie spisującemu się przeciwnikowi. W siódmym gemie bronił jedną piłkę meczową, a po chwili miał okazję na przełamanie i zmniejszenie strat. Zimną krew zachował jednak Struff.

 

Podłamany Hurkacz po spotkaniu nakrył głowę ręcznikiem. Koledzy z reprezentacji nagrodzili go za ambitną walkę i zaangażowanie brawami oraz pocieszali. Pojedynek trwał dwie godziny i trzy minuty. Polak miał dwa asy, a Niemiec siedem. Pierwszy popełnił 38 niewymuszone błędy, a drugi 44.

 

Zawiedzione nadzieje

 

Nadzieje polskim kibicom dał wcześniej w niedzielę 20-letni Kamil Majchrzak (277. ATP), który pokonał starszego o 13 lat Floriana Mayera (59.) 6:2, 4:6, 6:2, 6:3. W piątek Majchrzak przegrał ze Struffem 7:6 (10-8), 3:6, 7:5, 2:6, 1:6, a Hurkacz - z Mayerem (59.) 6:1, 6:7 (6-8), 4:6, 5:7. Szanse biało-czerwonych przedłużyli dzień później debliści Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, którzy odrobili dwusetową stratę i pokonali Daniela Brandsa oraz Daniela Masura 6:7 (5-7), 4:6, 6:3, 6:4, 6:2.

 

Obie ekipy nie wystąpiły w najmocniejszych składach. Wśród biało-czerwonych zabrakło Jerzego Janowicza i Michała Przysiężnego, a u gospodarzy Philippa Kohlschreibera, Alexandra Zvereva i Dustina Browna.

 

Zespoły Niemiec i Polski zmierzyły się w tych rozgrywkach wcześniej trzykrotnie, zawsze w Warszawie. Pierwsza z drużyn wygrała dwa razy, ale w ostatniej konfrontacji - w 1977 roku - ze zwycięstwa cieszyli się biało-czerwoni.

 

Powrót Polaków na zaplecze

 

Polacy zajmują 48. miejsce w rankingu uwzględniającym uczestników Pucharu Davisa, a ich ostatni rywale są o 33 pozycje wyżej. Biało-czerwoni pogorszyli znacząco swoje notowania - spadli o 21 lokat - w efekcie kary za zbyt szybką nawierzchnię w marcowym spotkaniu 1. rundy elity z Argentyną w Gdańsku, który przegrali 2:3. Niemcy w tej fazie zmagań ulegli wiosną Czechom w takim samym stosunku.

 

Polacy tylko 12 miesięcy cieszyli się z rywalizacji w 16-zespołowej elicie tych rozgrywek. Rok temu w barażu pokonali Słowaków 3:2, co zapewniło im historyczny awans. W przyszłym sezonie ponownie występować będą na jej zapleczu - w Grupie I Strefy Euro-afrykańskiej. Pierwszych rywali powinni poznać w najbliższym tygodniu.

 

Wynik barażu o miejsce w Grupie Światowej Pucharu Davisa 2017:

 

Niemcy - Polska 3:2

 

piątek

Jan-Lennard Struff - Kamil Majchrzak 6:7 (8-10), 6:3, 5:7, 6:2, 6:1

Florian Mayer - Hubert Hurkacz 1:6, 7:6 (6-8), 6:4, 7:5

 

sobota

Daniel Brands, Daniel Masur - Łukasz Kubot, Marcin Matkowski 7:6 (7-5), 6:4, 3:6, 4:6, 2:6

 

niedziela

Florian Mayer - Kamil Majchrzak 2:6, 6:4, 2:6, 3:6

Jan-Lennard Struff - Hubert Hurkacz 7:6 (7-4), 6:4, 6:1

 

PAP