"To nie fejk… szok totalny… brak słów" - skomentował ojciec dziewczynki. Na jego wpis odpowiedziało wydawnictwo Didasko, odpowiedzialne za ćwiczenia. Błąd pojawił się w pierwszej części książki "Moja Matematyka" do klasy III szkoły podstawowej.


"Jest nam niezmiernie przykro z zaistniałej sytuacji. Niestety z pośpiechu i nieuwagi do druku została oddana wersja książki przed korektą. Jesteśmy świadomi tych błędów i od razu poinformowaliśmy o nich listownie wszystkie szkoły oraz nauczycieli, którzy otrzymali ćwiczenia z błędami" - napisano (pisownia oryginalna - red.).


Wydawnictwo poinformowało, że poprawne wersje ćwiczeń są już wydrukowane oraz przygotowywane do wysyłki, a do 20.09 "każde dziecko w Polsce (w tym Pana córka) otrzyma właściwą wersję ćwiczeń".

 


"Za błąd przepraszamy i bierzemy pełną odpowiedzialność"


Argumenty wydawnictwa nie przekonały jednak ojca trzecioklasistki i innych osób komentujących jego wpis. "To nowe poprawione wydanie to dziesiątki, czy już setki tysięcy nakładu?" - zapytał autor wpisu.


"W przypadku tej pozycji błąd nie dotyczy jednak korekty, która została wykonana prawidłowo, ale wysyłki niewłaściwego pliku do druku. Błąd, za który bardzo przepraszamy, i za który bierzemy pełną odpowiedzialność. Proszę nam uwierzyć, ale dla nas jest to również bardzo przykra sytuacja" - wyjaśniło ponownie wydawnictwo.


"Oczywiście, literówki zostają czasem niezauważone nawet przez najlepszego korektora, ale w tym wypadku ktoś musiał po prostu takie »błędne dane« wprowadzić w trakcie łamania, bo przecież nie było tych »przykładów« w materiałach od autora...??? Jak to w ogóle możliwe, że te przykłady pojawiły się w jakimkolwiek pliku podczas prac nad wydawnictwem..." - stwierdził autor wpisu.

 

 

polsatnews.pl