- Od czasu dojścia PiS do władzy, coraz częściej w całym kraju instytucje publiczne, samorządowcy, politycy, władze rozpinają parasol ochronny nad neofaszystami - mówił na czwartkowej konferencji przed Sejmem Maciej Konieczny z zarządu krajowego Partii Razem.

 

Zdaniem ugrupowania, "neofaszyści i antysemici uczestniczą na równych prawach w uroczystościach państwowych, są zapraszani na dyskusje w instytucjach publicznych, rasistowskie kapele organizują koncerty w miejscach publicznych". Niektórzy politycy - jak zaznacza ugrupowanie - utożsamiają terrorystów z uchodźcami.

 

Konieczny powiedział, że Razem "nie będzie się biernie przyglądać brataniu się władz z neofaszystowskimi bojówkarzami". Dlatego na stronie internetowej kampanii można anonimowo zgłaszać - jak podkreślał Konieczny - "przykłady współpracy instytucji publicznych, samorządów, polityków ze skrajną prawicą". - Niestety jest tych przykładów coraz więcej - stwierdził.

 

"Wraz z nadejściem prawicowych rządów wolno wszystko"

 

Zdaniem Razem, "politycy głównego nurtu swoimi publicznymi wypowiedziami sami podsycają ksenofobiczne nastroje". - Dzięki sympatii ze strony PiS, środowiska szerzące nienawiść są przekonane, że wraz z nadejściem prawicowych rządów wolno im wszystko - pisze partia na stronie kampanii.

 

- Przyzwalanie na nienawiść, rodzi przemoc - mówiła Dorota Budacz z rady krajowej Razem. Jako jeden z przykładów takiej przemocy podała atak, do którego doszło w ubiegły czwartek. Profesor Jerzy Kochanowski z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego został napadnięty, kiedy rozmawiał po niemiecku z kolegą z Uniwersytetu w Jenie. Naukowiec został ranny w głowę, sprawę sam zgłosił policji. Według mediów na atak nie zareagował motorniczy ani też praktycznie nikt z pasażerów.

 

"Politycy wspierający neofaszystów muszą zostać napiętnowani"

 

Budacz podkreśliła, że "tę brunatną falę trzeba zatrzymać". - Politycy i urzędnicy odpowiedzialni za wspieranie neofaszystów, muszą zostać napiętnowani - przekonywała. Dlatego na stronie - jak mówiła - będzie prowadzona ewidencja m.in. polityków, którzy "wspierają rasistowskich bandytów". - Kiedy w kolejnych wyborach będą ubiegali się o mandat, to przypomnimy wyborcom o ich brunatnych sympatiach - dodała.

 

- Prześwietlimy każde zgłoszenie, będziemy naciskać na prokuraturę Zbigniewa Ziobry i służby nadzorowane przez ministra Błaszczaka, żeby wywiązywały się ze swoich obowiązków - zapewniała Budacz.

 

PAP