Legia Warszawa miała swoje problemy - ba, nawet sporo, ale to jakby przysłaniało oczy jej kibicom. Brak Michała Kucharczyka, a przede wszystkim Michała Pazdana bolał, ale wcale nie sprawiał, że optymizm z nich ulatywał. Co ciekawe Besnik Hasi zaskoczył i w pierwszym składzie nie wystawił Nemanji Nikolica, czyli zawodnika, któremu klub zawdzięczał awans do fazy grupowej. Węgier w tym sezonie raz gra, raz nie gra i na pewno nie może złapać odpowiedniego rytmu.

Borussia Dortmund to rywal klasowy, który także ma słabsze momenty jak choćby w zeszły weekend, kiedy to przegrała z beniaminkiem Bundesligi RP Lipsk 0:1. W środę jednak doszło do deklasacji, bo różnica klas była zdecydowanie za duża. Niemiecki walec bardzo szybko przejechał się po polskiej obronie, bo już po siedemnastu minutach było 0:3, a spokojnie każdej bramki można było uniknąć. Dwie bramki padły po stałych fragmentach gry, a jedna po dośrodkowaniu. Po raz pierwszy w historii drużyna grająca na wyjeździe strzeliła tak szybko trzy gole.

Minuty mijały, a w grze Legii nie było widać poprawy. Po godzinie na boisku pojawił się Nikolic, a chwilę wcześniej dopiero po raz pierwsze Burki musiał obronić jakiś strzał, tyle że nie był on wymagający. Borussia cały czas podkręcała tempo i w drugiej części także dołożyła trzy gole. Prócz Mario Goetze, Sokratisa Papastathopoulosa, Marka Bartry na listę strzelców wpisali się również Raphael Guerreiro, Gonzalo Castro oraz Pierre-Emerick Aubameyang.

 

Polsat Sport