Tusk pytany też o poniedziałkową wypowiedź szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który stwierdził, że jego ugrupowanie nie przywiązuje jakiejś szczególnej wagi do wizyty Komisji Weneckiej w Polsce. "Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia Komisji, już powiedzieliśmy. Wszystko, co Komisja chciała się dowiedzieć, to już się dowiedziała. Teraz to jest wizyta bardziej taka krajoznawcza" - powiedział Terlecki.

 

W ocenie Tuska takie słowa są "nieodpowiedzialne". - Komisja Wenecka pojawiła się w Polsce na zaproszenie przedstawicieli PiS. Sama nie zgłosiła się na tę "wycieczkę krajoznawczą" - powiedział szef RE. Delegacja Komisji Weneckiej jest w Polsce trzeci raz; za pierwszym razem o opinię KW zwrócił się szef MSZ.

 

Zdaniem Tuska, gdy przedstawiciele Komisji Weneckiej negatywnie zaopiniowali to, co się dzieje w naszym kraju, to - jak mówił - "okazało się, że jest tutaj tylko wycieczkowiczem".

 

"Nieobecni nie mają racji"

 

Tusk odniósł się też do wtorkowej debaty w PE na temat sytuacji w Polsce. W debacie - jak informował wiceszef MSZ Konrad Szymański - nie weźmie udziału premier Beata Szydło; rząd ma reprezentować wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, nie wiadomo, czy będzie mógł zabrać głos.

 

- Zawsze lepiej być niż nie być, szczególnie w polityce nieobecni nie mają racji - powiedział Tusk.

 

- Wyobrażam sobie też, że dla polskiego rządu dziś nie jest najwygodniejsze wysłuchiwać - często uzasadnionych - pretensji ze strony wielu europejskich polityków. Być może rząd polski uznał, że brakuje mu trochę argumentów w tej debacie - ocenił. - Dla Polski zawsze lepiej byłoby, gdyby polscy przedstawiciele byli i mieli dobre argumenty  - dodał.

 

"Życzę opozycji, by jak najszybciej znalazła wspólny język"

 

Tusk był też pytany we wtorek w Warszawie przez dziennikarzy o ocenę kondycji dzisiejszej opozycji w Polsce. Szef Rady Europejskiej powiedział, że, irytujące jest, kiedy polskie partie opozycyjne zajmują się bardziej sobą niż władzą. Apelował, aby być cierpliwym w ocenie skuteczności opozycji.

 

- Wiadomo, że opozycja, szczególnie na początku kadencji, jest w trudnej sytuacji, ale nie tylko w Polsce, zawsze tak było. Tak naprawdę o kondycji i skuteczności opozycji rozstrzygają ostatnie miesiące kadencji, a więc to, co się dzieje tuż przed wyborami, a nie tuż po wyborach - powiedział szef Rady Europejskiej.

 

Dlatego - mówił Tusk - trzeba być cierpliwym i ostrożnym w ocenie skuteczności dzisiejszych partii opozycyjnych. - One może nie są tak efektywne, jakby chcieli ich sympatycy, ale na to mają jeszcze trochę czasu. Najważniejsze, żeby umiały znajdować ze sobą wspólny język. To, co czasami bywa irytujące, (...) to (jest) wtedy, kiedy partie opozycyjne i ich liderzy zajmują się bardziej sobą niż władzą - podkreślił.

 

Zdaniem szefa Rady Europejskiej, opozycja jest od tego, żeby krytykować władzę, a nie żeby walczyć między sobą. - Tego bym życzył opozycji w Polsce, żeby znalazła jak najszybciej wspólny język - zaznaczył.

 

Spotkanie z premier Szydło

 

Szef Rady Europejskiej spotkał się we wtorek z premier Beatą Szydło; tematem rozmów był piątkowy nieformalny szczyt UE w Bratysławie.

 

- Namawiałem panią premier, aby jej rząd potraktował też Europę jako coś, czym się warto wspólnie opiekować, a nie atakować czy kwestionować - powiedział szef Rady Europejskiej dziennikarzom po spotkaniu z szefową polskiego rządu.

 

Zdaniem Tuska, w Bratysławie "na pewno pojawią się pomysły i emocje". - Najważniejsze, żeby Polska nie dołączyła się do tych, którzy dzisiaj tym europejskim statkiem chcą trochę zachwiać. My potrzebujemy Europy stabilnej, silnej i możliwie zjednoczonej - przekonywał.

 

Przewodniczący Rady Europejskiej powiedział również, że jego misja jest "prosta, co nie znaczy łatwa". - Prosta w tym sensie, że przed spotkaniem w Bratysławie, gdzie spotkają się państwa członkowskie, które pozostały w Unii Europejskie po decyzji Brytyjczyków, żeby ta 27-ka zademonstrowała i zaproponowała także pewne praktyczne rozwiązania, które wzmocnią Unię Europejską, a nie osłabią - mówił Tusk.

 

PAP