Trybunał w Strasburgu uznał to za naruszenie art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje poszanowanie prawa własności. Z tego powodu polski rząd ma wypłacić obu poszkodowanym po dwa tys. euro, a jednemu z nich - także pokryć koszty sądowe.

 

Nie mogli wybrać konta

 

Obu mężczyznom podczas przyjmowania do więzienia założono w PKO BP konta bankowe z książeczką oszczędnościową płatną na żądanie, na których mieli oszczędzać podczas odsiadywania kary. Przy czym jeden z nich nie został nawet poinformowany, że oprocentowanie wynosi 0,1 proc., czyli mniej niż stopa inflacji i jest najniższe na rynku. Środki tam zgromadzone miały stanowić tzw. fundusz akumulacyjny, potrzebny na pokrycie podstawowych wydatków po odbyciu kary.

 

Jeden z więźniów, Marek S., od 2000 do 2012 roku zgromadził na książeczce 1600 złotych. Wielokrotnie skarżył się przy tym władzom więziennym na niskie oprocentowanie. Władze jednak nie zgodziły się na przeniesienie oszczędności ani na przepustkę w celu wizyty w banku, aby mógł założyć bardziej odpowiadające mu konto. Dopiero w marcu 2012 roku, po przeniesieniu do innego zakładu karnego, doprowadzono go do agencji PKO BP, w której mógł otworzyć konto z lepszym oprocentowaniem i przelać zgromadzone środki.

 

Źle zarządzali mieniem

 

Z kolei drugi więzień, Jan O., przyjęty do zakładu karnego w 2002 roku, dopiero pięć lat później przy okazji przeniesienia do innego więzienia dowiedział się, że zdeponowane przez niego 1700 złotych jest oprocentowane na 0,1 proc. Bezskutecznie skarżył się wymiarowi sprawiedliwości na złe zarządzanie jego mieniem przez władze więzienne i PKO BP, a nawet próbował wytoczyć w tej sprawie procesy cywilne.

 

Do ich spraw w Strasburgu przyłączyła się Fundacja Helsińska, podkreślając, że więźniowie nie powinni być pozbawiani dostępu do usług bankowych. Obliczyła, że w okresie od 2005 do 2010 roku oprocentowanie wkładów na polskim rynku bankowym wynosiło od 0,7 do 4 proc. - z wyjątkiem zakładanych więźniom książeczek PKO BP z oprocentowaniem 0,1 proc.

 

Osadzeni mają prawo do rachunku w banku

 

Zdaniem Fundacji polski Kodeks karny wykonawczy "nie pozostawia wątpliwości, że osadzonym wolno jest przekazać środki pieniężne pozostające do ich dyspozycji na wybrany rachunek bankowy. Jedyna komplikacja dotyczy kwestii technicznej, ponieważ warunki izolacji więziennej ograniczają swobodę podejmowania decyzji i ich realizacji, niemniej zakład karny powinien stworzyć warunki umożliwiające zdeponowanie środków na dowolnie wybranym rachunku bankowym. Prawo własności jest wykonywane m.in. poprzez swobodne rozporządzanie mieniem".

 

Trybunał w Strasburgu jednogłośnie uznał zasadność argumentów obu skarżących oraz Fundacji Helsińskiej. W ciągu trzech miesięcy polski rząd może odwołać się od wyroku.

 

PAP