Jørstad musiał usiąść pod prysznicem na stołku ze względu na kontuzję kolana. Gdy próbował wstać z taboretu, okazało się, że jedno jądro utknęło w charakterystycznych dla tego modelu siedziska otworach.


44-latek spędził pod prysznicem tak dużo czasu, że skończyła mu się ciepła woda, przez co zaczął marznąć.


"Zamarzałem. Woda była coraz zimniejsza. Zimniejsza nawet niż uśmiech mojej teściowej, kiedy brałem ślub z jej córką" - opisywał Norweg.


W desperacji chciał nawet zaryzykować porażenie prądem i żeby się ogrzać, sięgnął po suszarkę do włosów. Wtedy okazało się, że "jest wolny".


Jak stwierdził - zimna woda zmniejszyła obrzęk jądra, przez co udało mu się wyciągnąć je z pułapki. Historię opisał na Facebooku norweskiego sklepu szwedzkiej sieciówki.

 

 

"Kapitan i dwóch marynarzy"


Wpis zyskał ogromną popularność. Mężczyzna bowiem opowiedział o zdarzeniu w zabawny sposób, stosując porównania marynistyczne. Swoje genitalia porównał do kapitana i dwóch marynarzy, a całą "przygodę" do morskiej wyprawy, bo, jak powiedział, Szwedzi nie lubią bezpośrednich opisów genitaliów. Siebie zaś określił jako "znów wolnego człowieka", a na koniec zapytał, czy w sprzedaży jest stołek w żółtym kolorze.


"Dobrze ubrany na morską wycieczkę"


W podobnym tonie odpowiedzieli mu przedstawiciele sklepu.


"Hej, Claus. Zaleca się zabranie stołka spod prysznica, ale jeśli będziesz chciał go tam zostawić, upewnij się, że jesteś dobrze ubrany na następną morską wycieczkę" - napisali administratorzy strony. Dodali, że siedzisko dostępne jest wyłącznie w kolorach białym, czarnym i czerwonym.

 

Odpowiedź sklepu internauci polubili ponad 10,5 tys. razy.

 

Mężczyzna postanowił jednak nie używać już stołka pod prysznicem. Zgodnie z zaleceniami przedstawicieli sieci, postawił na stołku roślinę, która chroni go przed podobną nieprzyjemną przygodą w przyszłości.

 

"Wiem jak czują się gwiazdy. To irytujące"

 

Na swoim prywatnym koncie mężczyzna pożalił się, że wie, jak czują się celebryci, którym fani nie dają spokoju. Odkąd media opisały jego historię, do znajomych na Facebooku zapraszają go ludzie z całego świata. - To irytujące - podkreślił.


44-latek nie doznał żadnych obrażeń. Wyznał jedynie, że nadwerężył mięśnie brzucha ze śmiechu po przeczytaniu komentarzy na Facebooku.

 

 

polsatnews.pl, dailymail.co.uk