Zlikwidowany sklep działał krótko, ale sądząc po ilości zalegających na okolicznych uliczkach pustych opakowaniach po dopalaczach, biznes i tak się opłacił.

 

 

Funkcjonariusze zatrzymali 20-latka z Chorzowa, który je sprzedawał. - Tłumaczył, że został wynajęty do pilnowania sklepu. Został przesłuchany – poinformował Jacek Pytel z policji w Katowicach. Mężczyzna odzyskał już wolność.

 

Dopalacze zostaną teraz poddane analizie w laboratorium. Od jej wyników zależało będzie dalsze postępowanie w sprawie i sformułowanie konkretnych zarzutów.

 

Walka z wiatrakami

 

Jak tłumaczył prawnik Mariusz Orliński z Kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy walka z dopalaczami jest trudna, bo ich założyciele omijają prawo działając na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. A w ustawie swoboda jest duża.

 

- Taką działalność można zablokować tylko jeżeli organy ścigania dojdą do wniosku, że mamy do czynienia wprost z przestępstwem: to znaczy, że ktoś zażył i się zatruł. W przeciwnym razie nie ma takiej możliwości - powiedział Orliński.

 

Łódź przeciera szlak

 

Zaskakujący sposób na walkę z dopalaczami znalazły władze Łodzi, które pozwały na kwotę 1,1 mln zł właścicieli jednej z nieruchomości w centrum Łodzi, gdzie mieści się sklep z dopalaczami i zapowiedziały kolejne, dotyczące posiadaczy innych budynków.

 

Dopalacze to potoczne określenie mających działanie psychoaktywne substancji i ich mieszanek, nieznajdujących się na liście substancji kontrolowanych przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

 

Z danych konsultanta krajowego w dziedzinie toksykologii klinicznej wynika, że w 2015 r. zgłoszono łącznie ok. 7,2 tys. podejrzeń zatruć dopalaczami, w tym prawdopodobnie 24 zgony mogące mieć związek z ich zażyciem. Najwięcej przypadków zatruć wystąpiło na terenie województw: śląskiego, łódzkiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego oraz lubuskiego.

 

Według resortu zdrowia co miesiąc odnotowywane jest ok. 300 przypadków podejrzeń zatruć dopalaczami.

 

Polsat News, PAP