Stołeczna reprywatyzacja była jednym z tematów poniedziałkowego posiedzenia zarządu PO. Władze partii wysłuchały informacji Gronkiewicz-Waltz na temat jej dalszych planów rozwiązania kryzysu z reprywatyzacją związanego. Rozmowa dotyczyła też projektu ustawy reprywatyzacyjnej, którą klub PO złożył w piątek w Sejmie. Propozycje przygotowali współpracownicy szefa PO Grzegorza Schetyny. Nieoficjalnie politycy PO mówią, że nie były one konsultowane z prezydent Warszawy.

 

Z rozmów z członkami zarządu Platformy wynika m.in., że Gronkiewicz-Waltz ma zintensyfikować i przyspieszyć działania na rzecz wyjaśnienia nieprawidłowości związanych ze zwrotem warszawskich nieruchomości przejętych po II wojnie światowej na mocy tzw. dekretu Bieruta.

 

Po zakończeniu posiedzenia zarządu prezydent Warszawy poinformowała, że jeszcze w tym tygodniu będzie chciała rozpisać przetarg, który wyłoni firmę do przeprowadzenia audytu procesu reprywatyzacji. "Ogłaszam audyt, zrobię przetarg na audyt, będziemy ujawniać te wszystkie procesy reprywatyzacyjne" - powiedziała Gronkiewicz-Waltz.

 

Zapowiedziała, że ofertę w sprawie przeprowadzenia audytu wyśle do najlepszych firm specjalizujących się w tego typu usługach. "Mnie naprawdę zależy, żeby to wszystko wyjaśnić, żeby ta niezależna firma audytorska to wyjaśniła" - zapewniła prezydent.

 

"Nie wykluczone konsekwencje wobec wiceprezydentów"

 

Nie wykluczyła, że jeśli audyt wykaże odpowiedzialność któregokolwiek z wiceprezydentów miasta, wówczas wyciągnie wobec niego konsekwencje personalne. "Nie wykluczam, na razie muszę zrobić audyt" - powiedziała Gronkiewicz-Waltz, zapytana czy przewiduje odwołanie któregoś ze swych zastępców w ratuszu.

 

Według niej, tego typu audyt powinien potrwać kilka miesięcy. "To jest co prawda kilka tysięcy zwrotów, ale to już audytor będzie to robił, badał. Myślę, że kilka miesięcy wystarczy, ale trudno mi w tej chwili mówić, to jest bardzo trudny problem" - podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.

 

Z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł w zarządzie PO wynika, że poprawić ma się komunikacja na linii ratusz - centrala partyjna. "Przewodniczący wskaże osobę, która będzie odpowiedzialna za kontakty z władzami Warszawy" - powiedział bliski współpracownik lidera Platformy. Inny w tym kontekście wymienił nazwisko stołecznego radnego, zarazem dyrektora biura prasowego Platformy w Sejmie Tomasza Trettera.

 

Kierownictwo PO ma zastrzeżenia do Gronkiewicz-Waltz dotyczące sposobu w jaki do tej pory reagowała na kryzys związany z reprywatyzacją. "Jej dotychczasowe reakcje były spóźnione, dobre pytanie po co zwołano ostatnią sesję nadzwyczajną rady miasta, skoro nawet nie udało się powołać komisji doraźnej, która ma wyjaśnić kwestie związane z reprywatyzacją" - podkreślił jeden z członków zarządu PO. Od stołecznych polityków PO można usłyszeć jednak, że pomysł zwołania sesji nadzwyczajnej zgłosili członkowie władz centralnych partii.

 

Nadzwyczajna sesja

 

W miniony czwartek ponad osiem godzin obradowała nadzwyczajna sesja Rady Warszawy poświęcona reprywatyzacji, zwołana na wniosek prezydent stolicy. Jednym z jej punktów miało być powołanie komisji doraźnej ds. reprywatyzacji i przekształceń własnościowych nieruchomości. Gronkiewicz-Waltz zaproponowała, by w pracach tego gremium oprócz radnych PO, PiS i niezrzeszonych, wzięli udział także przedstawiciele lokatorów i organizacji społecznych takich jak Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, Komitet Obrony Lokatorów czy Miasto Jest Nasze.

 

Ostatecznie Platformie nie udało się wprowadzić pod obrady Rady punktu dotyczącego powołania komisji - zabrakło do tego głosów dwojga radnych, którzy opuścili posiedzenie ze względu na złe samopoczucie. Przeciwko propozycji opowiedzieli się radni PiS.

 

Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO) poinformowała w poniedziałek PAP, że druga próba powołania komisji reprywatyzacyjnej zostanie podjęta podczas sesji Rady zaplanowanej na 22 września.

 

Prezydent stolicy zapewniła też po posiedzeniu zarządu Platformy, że dołoży wszelkich starań, by odzyskać zwróconą w 2012 r. kontrowersyjnych okolicznościach działkę na stołecznym Placu Defilad (dawny jej adres to Chmielna 70). Miasto oddało nieruchomość w prywatne ręce - osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej jej byłemu współwłaścicielowi, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

 

Zwrot działki "może trochę poznać"

 

Prezydent Warszawy zaznaczyła, że zwrot działki może "trochę potrwać", ponieważ miasto musi w tej sprawie wystąpić na drogę sądową.

 

Wiceszef PO Borys Budka poinformował po posiedzeniu zarządu, że władze Platformy nie biorą pod uwagę dymisji Gronkiewicz-Waltz, ani referendum w sprawie jej odwołania i tym samym przedterminowych wyborów w stolicy. "Hanna Gronkiewicz-Waltz nie będzie kandydować na prezydenta stolicy, tak więc tutaj najważniejsze jest, by nie prowadzić jałowego sporu politycznego. Okres referendalny, czy tej ewentualnej kampanii wyborczej spowodowałby, że absolutnie nigdy ta sprawa nie zostałaby wyjaśniona" - uważa Budka.

Gronkiewicz-Waltz również powtórzyła, że obecna, trzecia już, kadencja na stanowisku prezydenta Warszawy będzie jej ostatnią.

 

W piątek, dzień po stołecznej sesji rady miasta, klub PO złożył w Sejmie projekt "o uregulowaniu praw do nieruchomości na terenie miasta stołecznego Warszawy". Z rozmów PAP z politykami PO wynika, że decyzja o złożeniu projektu tego dnia zapadła właśnie po czwartkowej sesji.

 

Projekt zakłada, że o odszkodowania bądź zwroty za przejęte po wojnie nieruchomości ubiegać się będą mogli tylko prawowici właściciele bądź ich spadkobiercy; nie będzie już możliwości nabywania roszczeń, ani zwrotu kamienic z lokatorami. Ewentualne odszkodowania za przejęte po II wojnie światowej na mocy tzw. dekretu Bieruta nieruchomości mają być wypłacane według ich wartości z 1945 roku. Kolejnym założeniem projektu PO jest ustalenie rocznego terminu na "ujawnienie się wszystkich roszczeń jeszcze nie zgłoszonych".

 

PAP