Zgodnie z ustawą uchwaloną przez Sejm w kwietniu tego roku, nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować.

 

W związku z tym samorządy mają rok na usunięcie z przestrzeni publicznej związanych z komunizmem nazw. W Krakowie dekomunizacji mają być poddane nazwy sześciu ulic: Jana Szwai, Lucjana Szenwalda, Emila Dziedzica, Franciszka Kajty, Janka Szumca, Józefa Marcika.

 

Choć zdaniem radnego PiS pracującego w IPN, zastanowić się trzeba także nad dekomunizacją ulicy Dworcowej. - Jest kontrowersyjna ulica Dworcowa. Część mieszkańców myśli, że ta ulica jest związana z dworcem PKP, a to nie jest nazwa ulicy związana z Dworcem, tylko z Dworcowem. Ja nie znam jego życiorysu, ale warto by go poznać – stwierdził na antenie Radia Kraków.

 

I choć dzień później w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" radny zaczął ze swoich słów się wycofywać, mówiąc, że jego wypowiedź była nieprecyzyjna, w sieci zawrzało.

 

Facebookowy profil "Żądamy dekomunizacji ulic Dworcowa" ma już ponad 5 tysięcy fanów, zaś na Twitterze trwa pełna ironii dyskusja o tym, że inicjatywa radnego Kality jest bardzo potrzebna.

 

 

 

Gazeta Wyborcza, Radio Kraków