Kahlal podkreśla, że "na początku sierpnia wojna w Aleppo rozgorzała na nowo", choć tak naprawdę  "stały ostrzał nigdy tu nie został przerwany".

 

Walki o kontrolę nad leżącym w północno-zachodniej Syrii Aleppo, drugim co do wielkości miastem i niegdyś głównym centrum przemysłu i handlu w tym kraju, nasiliły się w ostatnim czasie. Zachodnie rejony miasta opanowane są przez wojska rządowe, a wschodnie przez rebeliantów, którzy od połowy lipca są oblężeni przez siły lojalne wobec prezydenta Baszara el-Asada.

 

Szef Caritas pisze, że "Aleppo w dużej mierze zostało zniszczone i oblężone, a mieszkańców już kilkakrotnie pozbawiono zapasów jedzenia".

 

W liście zwraca uwagę na to, że od października 2015 roku miasto jest odcięte od prądu, a ludzie są zmuszeni do szukania alternatywnych źródeł zasilania, "takich jak zakup energii elektrycznej w bardzo wysokich cenach od lokalnych dostawców wykorzystujących generatory elektryczne".

 

Poza tym od 18 stycznia mieszkańcy Aleppo nie mają dostępu do wody, bo źródła wody są kontrolowane przez grupy zbrojne. Ludzie musza więc płacić "zarówno za wodę pitną, jak i za tę zwykłą, potrzebną do mycia i prania".

 

Właśnie dlatego "w każdym domu niezbędny jest zbiornik na wodę" pochodzącą z jednej z 200 studni wykopanych na ulicach Aleppo przez organizacje humanitarne.

 

Bezcenna woda

 

Problem w tym, że nawet dostęp do wody pochodzącej z pomp nie jest darmowy. "Kosztuje 2 SYP (syryjski funt – red.) za litr. Przyjmując, że rodzina potrzebuje przynajmniej 1000 litrów wody na tydzień, to koszt wynosi 8000 SYP. Biorąc pod uwagę fakt, że Aleppo ma ok. 1,5 mln mieszkańców, istnieje obawa, że może nie wystarczyć zasobów wód gruntowych. Szczególnie, jeśli ta sytuacja się przedłuży" - podkreśla George Antoine Kahhal.

 

Narratorka filmu, który przygotował Caritas, by pokazać ogrom zniszczeń w Aleppo dodaje, że dzieci nie chodzą do szkół, bo pomagają rodzicom zabezpieczać wodę dla swoich rodzin.

 

"Brakuje benzyny, gazu i oleju opałowego", co "wpłynęło na dramatyczny wzrost cen na czarnym rynku" - zwraca uwagę szef Caritas.

 

Koszmar życia w Aleppo

 

W liście z oblężonego Aleppo pisze też, że "siła nabywcza funta syryjskiego w stosunku do dolara amerykańskiego spadła do 1/10 jego wartości sprzed 2011 roku", zaś "kurs wymiany dolara przed kryzysem wynosił 45 SYP, podczas gdy teraz wynosi 550 SYP i ciągle rośnie".

 

Kilogram chleba, który kiedyś kosztował 45 funtów syryjskich, dziś kosztuje 5 razy więcej.

 

"Życie w Aleppo stało się niewyobrażalnym wyzwaniem" - George Antoine Kahhal kończy swój list i prosi o pomoc.

 

Jak podkreśla, w Aleppo potrzebne jest jedzenie, remont mieszkań zniszczonych przez wojnę, opieka medyczna, pomoc dla ludzi starszych, wsparcie edukacyjne dzieci, młodzieży i studentów, wsparcie rodzin przesiedlonych ze zbombardowanych dzielnic miasta i pomoc w wypadkach nagłych.

 

polsatnews.pl