Jak podaje TV Biełsat, polscy celnicy z przejścia Brześć-Terespol odmawiają wpuszczenia Czeczenów, ponieważ nie mają wiz. W rozmowie z polsatnews.pl Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców przyznał, że uchodźcy chcący przekroczyć tamtejszą granicę, najczęściej nie mają ze sobą potrzebnych dokumentów.

 

Wyjaśnił, że każdy cudzoziemiec ma prawo złożyć wniosek o nadanie statusu uchodźcy w placówce polskiej Straży Granicznej. Przyjęcie wniosku i jego rejestracja powinny nastąpić niezwłocznie, a osoba składająca uzyskuje dokument, uprawniający do pobytu w Polsce do czasu rozpatrzenia wniosku przez Urząd ds. Cudzoziemców.

 

Chcą spotkania z polskimi dyplomatami

 

Jak podaje portal Tut.by grupa koczujących Czeczenów chce spotkania z polskimi dyplomatami w celu wyjaśnienia, komu władze polskie przyznają status uchodźcy.

 

Portal Tut.by podał, że zarząd obywatelstwa i migracji lokalnego wydziału spraw wewnętrznych zwrócił się w tej sprawie do polskich dyplomatów. Chodzi o to, by "spotkali się oni z obywatelami narodowości czeczeńskiej, żeby wyjaśnić im przepisy prawne swego kraju - komu przyznają oni status uchodźcy, kogo przyjmują, kogo nie przyjmują" - powiedział szef zarządu Alaksandr Tamaszou.

 

Według jego słów "jedynym żądaniem" ze strony Czeczenów jest spotkanie z przedstawicielami strony polskiej. - Po tym będą oni gotowi albo jechać na terytorium Polski, jeśli zostaną przyjęci, albo z powrotem, tam skąd przyjechali - dodał Tamaszou.

 

Według portalu Telegraf.by niektórzy z Czeczenów proponują, by przenieść się na obszar pasa neutralnego pomiędzy granicą państwową Białorusi i Polski. Inni rozważają przejazd do Terespola autobusem.

 

Rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej Agnieszka Golias, pytana o tę sprawę, podkreśliła, że chodzi o osoby, które przebywają na terenie Białorusi. - Nie wiemy, czy są to Czeczeni, bo nie mamy ich dokumentów. Nie wiemy, ile jest tych osób, czy one przykładowo się nie rotują - dodała. Dopytywana, czy prawdą jest, że nie zostały wpuszczone na teren Polski, powiedziała, że "jeśli nie zostały wpuszczone to pewnie nie spełniały warunków wjazdu".

 

"Tam nie da się żyć"

 

Czeczenia to obecnie autonomiczna republika Federacji Rosyjskiej. Od 2011 roku rządzi tam Ramazan Kadyrow, który przez opozycję uważany jest za "człowieka Putina". Oskarżany jest m.in. o zabójstwa polityczne, stosowanie tortur, pogwałcenia praw człowieka.

 

- Tam nie da się żyć. Dzisiaj masz przyjaciela, a jutro mogą go porwać - powiedziała TV Biełsat jedna z obywatelek Czeczenii, która stara się wjechać z Białorusi do Polski.

 

- Mieszkałem w Polsce od 2007 roku. Przyjechaliśmy tu jako uchodźcy, umieszczono nas pod Warszawą. Tam (w Czeczenii - red.) mieszka moja żona i młodsza córka. W ośrodku nauczyłem się języka polskiego i zawodu. Nigdzie nie zamierzałem z Polski wyjeżdżać. Mieszkałem jako karny obywatel. Moje córki uczyły się w polskiej szkole - opowiedział swoją historię Achmed. - Ponieważ jesteśmy uchodźcami, nie wolno nam było wyjeżdżać do Rosji. Moja starsza córka wyszła za mąż. Mąż ją wywiózł do Rosji. Potem się z nią rozwiódł, a teraz nie wpuszczają jej do Polski. Ja mogę wjechać, a ona nie. Nie przepuszczają jej. A jak ja pojadę bez córki? Dorastała w Polsce, zdobyła wykształcenie - wyjaśnił.

 

"Może ludzie dowiedzą się, co tu się dzieje"

 

Koczujący na granicy Czeczeni żalą się na sposób, w jaki traktują ich polscy urzędnicy. - Nazywają nas terrorystami. Nawet nas nie słuchają - powiedział Abdullah. - Teraz czekamy. Powinni do nas przyjść przedstawiciele organizacji międzynarodowych oraz członkowie naszej diaspory z Polski i innych krajów. Może dzięki temu ludzie dowiedzą się, co tu się dzieje - dodał.

 

Portal Tut.by opublikował zdjęcia Czeczenów koczujących przy granicy z Polską.

 

 

Ppłk Marta Pogoda z Nadburzańskiego Odziału Straży Granicznej powiedziała polsatnews.pl, że na razie nie ma informacji o zakłóceniach na polsko-białoruskiej granicy. - Monitorujemy sytuację na bieżąco. Nie ma żadnych naruszeń po stronie polskiej - poinformowała Pogoda.

 

Według danych Urzędu ds. Uchodźców, od początku lat 90. Polska przyjęła łącznie ok. 80 tys. uchodźców z Czeczenii - zwykle po kilka, kilkanaście tysięcy osób rocznie; najwięcej w 2013 roku (12326 osób) i w 2007 roku (8415).

 

Biełsat, news.tut.by, PAP