26 lat po zjednoczeniu Niemiec w wielu miastach, bynajmniej nie tylko na terenie byłej NRD, nadal znajdują się setki ulic i placów, których patronami są niemieccy twórcy marksizmu - Marks i Engels.

 

Sekretarz generalny rady gospodarczej CDU Wolfgang Steiger domaga się na łamach czwartkowego wydania tabloidu "Bild" zmiany nazw, by "wyplenić spuściznę socjalizmu".

 

- Ponad ćwierć wieku po politycznym i ekonomicznym bankructwie NRD nadszedł czas, aby ostatecznie rozstać się z komunistycznymi pseudoświętymi, których nazwiska widoczne sa w miejscach publicznych - tłumaczy polityk rządzącej partii.

 

Róża Luxemburg, Karol Liebknecht

 

Imię Karola Marksa nosi w Niemczech ponad 550 ulic. Autor Manifestu Komunistycznego ma swoją ulicę m. in. w swym rodzinnym mieście Trewirze. Ulica Fryderyka Engelsa występuje 243 razy. Nie brak też ulic, a także szkół i innych placówek oświatowych imienia Róży Luxemburg i Karola Liebknechta.

 

- Nie pojmuję tego - mówi Steiger. Jak zaznacza, panujący w zjednoczonych Niemczech dobrobyt jest zasługą nie tylko wolności, lecz także społecznej gospodarki rynkowej, której twórcą był Ludwig Erhard. - Niemcy, także ci mieszkający w nowych landach, zawdzięczają Erhardowi dużo więcej niż Marksowi i Engelsowi, którzy byli przez 40 lat symbolem zniewolenia - uważa polityk CDU z Hesji.

 

Erhard (1897-1977) był ministrem gospodarki, a w latach 1963-1966 kanclerzem RFN. Jest uważany za jednego z twórców powojennego "cudu gospodarczego" w Niemczech Zachodnich.

 

"Usuwanie ich z przestrzeni publicznej jest błędem"

 

Niemieckie media piszą, że reakcje na propozycję zmiany nazw ulic są "więcej niż wstrzemięźliwe". Przedstawicielka władz Lipska, gdzie znajduje się zarówno ulica Karola Marksa, jak i plac nazwany jego imieniem, powiedziała, że zmiana nazwy możliwa jest tylko w przypadku ujawnienia nowych faktów z biografii patrona. Dyrektor lipskiego Forum Historii Współczesnej Juergen Reiche powiedział dziennikowi "Bild", że konieczna jest polemika z kontrowersyjnymi postaciami historycznymi, jednak usuwanie ich z przestrzeni publicznej i pomijanie ich milczeniem jest błędem.

 

Za dwa lata Niemcy będą obchodzić 200. rocznicę urodzin Marksa.

 

PAP