Według AP darczyńcy fundacji stanowili ponad połowę rozmówców Clinton z prywatnego sektora w czasie jej kadencji szefowej dyplomacji. Był to m.in. światowej sławy ekonomista, który prosił ją o pomoc, kiedy miał kłopoty z rządem Bangladeszu, finansista z Wall Street, któremu zależało na załatwieniu wizy, i menadżerowie firmy produkującej kosmetyki, Estee Lauder.

 

Republikanie chcą zbadania sprawy

 

Obóz republikańskiego rywala Clinton do prezydentury, Donalda Trumpa, wykorzystał opublikowaną we wtorek informację AP do nowych ataków na kandydatkę Demokratów. Partia Republikańska (GOP) zarzuca Clinton, że wielomilionowe donacje dla jej fundacji zapewniały darczyńcom nie tylko dostęp do sekretarz stanu, a być może także i załatwienie spraw, z którymi do niej przychodzili.

 

Kandydat GOP na wiceprezydenta Mike Pence i przewodniczący Krajowego Komitetu Republikańskiego Reince Priebus zaapelowali o powołanie specjalnego prokuratora do zbadania sprawy fundacji. Poprzedniego dnia z takim samym apelem wystąpił Trump. - Dowody są oczywiste. W Departamencie Stanu za kadencji Hillary Clinton dostęp do najwyższych decydentów w dyplomacji amerykańskiej był na sprzedaż dla tych, którzy dali najwięcej - oświadczył Priebus.

 

"Agencja tendencyjnie wybrała spotkania"

 

Sztab kampanii Clinton odrzucił te zarzuty, twierdząc, że AP tendencyjnie wybrała spotkania mające ilustrować rzekomą korupcję.

 

Rzecznik kampanii Brian Fallon przypomniał, że wśród rozmówców Clinton z prywatnego sektora była m.in. Melinda Gates, prowadząca fundację dobroczynną swojego męża Billa Gatesa. - Spotkania z kimś takim jak Melinda Gates należą do obowiązków szefowej dyplomacji USA, której zadaniem jest także rozwiązywanie tych samych globalnych problemów (co fundacja Clintonów - red.) - oświadczył.

 

Fallon przypomniał także, że spotkania z przedstawicielami prywatnego sektora stanowiły zaledwie ułamek wszystkich spotkań Clinton w czasie, gdy była sekretarzem stanu. Jak powiedział, Demokratka odbyła wtedy ponad 1700 spotkań z przedstawicielami rządów innych państw.

 

PAP