Rzepczak podkreśliła, że w środkowych Włoszech bardzo często dochodzi do wstrząsów, przy czym w większości są one nieodczuwalne. Podkreśliła, że na co dzień w położonych w tym rejonie, dość wysoko w górach miejscowościach żyje po kilkaset osób. - Mamy jednak drugą połowę sierpnia. Jest wielu Włochów, którzy kupili sobie tam domy i spędzają urlop - zaznaczyła dziennikarka.

 

"Stare średniowieczne domy"

 

Zwróciła też uwagę, że tamtejsze budynki nie są w stanie sprostać silnemu trzęsieniu ziemi. - W dużej mierze stały tam stare średniowieczne domy. W takich sytuacjach ten stary tynk zwyczajnie się kruszy. Byłam w podobnym domu podczas trzęsienia w L'Aquili i do dziś bardzo to przeżywam - przyznała.

 

Z kolej Frątczak opowiadał o działaniach służb w pierwszych godzinach po trzęsieniu. Jego zdaniem Włosi są doskonale przygotowani na takie okoliczności.

 

"Trudności z dotarciem do niektórych terenów" 

 

- W pierwszej kolejności reagują miejscowe jednostki straży pożarnej i obrony cywilnej. Później jednostki specjalistyczne, które mają psy ratownicze i kamery wziernikowe - wyliczał. Podkreślił również, że ponieważ jest to teren górski, to są trudności z dotarciem do niektórych terenów.

 

Nie wiadomo jeszcze, czy polscy ratownicy wyjadą do Włoch, by pomóc w wydobywaniu ludzi spod gruzów. - Pamiętajmy, że o takie wsparcie musi wystąpić państwo, na którego trenie doszło do katastrofy - powiedział Frątczak.

 

Polsat News